Archiwum kategorii: Miejscowości

Ławaryszki

Pierwsze wzmianki o Ławaryszkach w źródłach pisanych znajdujemy w 1443 roku. Przypuszcza się jednak, że w okolicach tych ludzie mieszkali już III-IV wieku. Różnego rodzaju amatorskie znaleziska przemawiają za tym, iż istniała tu znaczna osada. Szczątki dawnych pieców do wypalania rudy błotnej znalezione na terenie dzisiejszych Ławaryszek, zdaniem profesora A. Dawidowicza, świadczą o tym, że w miejscowościach tych wytapiano żelazo. Niektóre znaleziska archeologiczne pozwalają twierdzić, że żelazo w Ławaryszkach wytapiano także w XVI-XVII wiekach.

Za czasów wielkiego księcia litewskiego Giedymina powstał trakt Wilno – Połock, który prowadził przez Nową Wilejkę, Ławaryszki, Świry, Postawy. Właśnie przy tym trakcie, w odległości 24 km na wschód od Wilna na lewym i prawym brzegu Wilenki, znajdują się Ławaryszki. W Metryce Litewskiej znajdujemy wpis z 1443 roku, informujący, że dzierżawcą Ławaryszek był wtedy wojewoda wileński Jan Dowgird.

Źródła także świadczą, że w XVII wieku ówczesne dobra ławaryskie były w posiadaniu magnackiej rodziny Paców. Po Sapiehach, w pierwszych latach XVIII wieku, dostały się one Danielowi Wykowskiemu, lecz już w 1766 roku starostwo ławaryskie dzierżawili Zubergowie. Z kolei same Ławaryszki odnajmowali kolejno Michał Kossowski i Adam Bielski, a taka sytuacja trwała mniej więcej do roku 1842.

Są wzmianki o tym, iż ostatnim dzierżawcą starostwa był radca tytularny Pogórski. Po zniesieniu pańszczyzny w latach 1864-1869 ziemie starostwa ławaryskiego podzielono chłopom. Najbardziej urodzajne oddano wówczas tym, którzy przyjęli prawosławie. Centrum starostwa, czyli same Ławaryszki, dostały w posiadanie rodzin: Raczewskich, Krasowskich, Giedrojciów, Jegorów, Dziechciorów, Niedorezowów.

Źródła:
Książka „Slabados kaimo istorija ir tradicijos” – Kaunas, 2012

Autor pracy:
Sebastian Głazko – 
nauczyciel Waldemar Szełkowski
Gimnazjum im. J.I. Kraszewskiego w Wilnie
WYRÓŻNIENIE w Konkursie „Wileńszczyzna mą Ojczyzną”

Wiżulany

Wiżulany (lit. Vyžulionys) – to niewielka wieś w rejonie wileńskim znajdująca się w odległości 30 km od Wilna i 4 km od centrum gminy podbrzeskiej. Jest tu pałac, jezioro, kilka stawów, park, sady i kilka alei.

Pałac był własnością rodu Wróblewskich. Od 1863 roku majątek należał do Józefa Wróblewskiego, który był bratem Ludwika, ojca Bronisława Jana.

W 1870 roku nieruchomość ziemska stanowiła własność Bronisława Jana Korwin-Wróblewskiego, syna Ludwika i Anny, urodzonego około 1861 roku (jak podaje Lietuvos centrinis valstybės archyvas) i Franciszka Wróblewskiego.

W 1874 roku, po śmierci Franciszka, właścicielem majątku został Bronisław Jan. Bronisław Jan Wróblewski był słynnym prawnikiem, który uwielbiał zajmować się ogrodnictwem. Założył więc przy pałacu park, posadził kilka sadów owocowych. Sadzonki sprowadzał z odległych krajów, prowadził prace nad dostosowaniem ich do miejscowych warunków. Miał żonę Adelę (ur. w 1862 r.) i córkę Marię Magdalenę (ur. w 1890 r.).

Według rejestru szacunkowego z 1928 roku, teren majątku stanowił 374 ha.

Od 1935 roku, z powodu choroby Bronisława Jana, sprawami majątku zajął się jego brat Piotr (wojskowy).

Bronisław Jan Korwin-Wróblewski zmarł około 1936-1937(?) roku (według Lietuvos centrinis valstybės archyvas) lub 20 listopada 1935 roku (według napisu na pomniku). Pochowany został na cmentarzu w Podbrzeziu a nie na Rossie (jak niektórzy podają w internecie).

W 1938 roku Piotr Wróblewski sprzedał ziemię.

Po II wojnie światowej pałac wykorzystywano na miejsce obozów pionierskich, później ulokowano tam sanatorium, a jeszcze później (do 2003 roku) w pałacu mieścił się szpital przeciwgruźliczy.

Obecnie pałac stoi pusty i niszczeje, park też już nie jest tak piękny. Coraz mniej wiekowych drzew. Oko cieszą jedynie przylaszczki wiosną i żyjące na jeziorze łabędzie. Wiżulany są bardzo wdzięcznym miejscem na kręcenie filmów, teledysków i reklam.

Źródła:
dworypogranicza.pl
Lietuvos centrinis valstybės archyvas

Autor pracy:
Milena Mikielewicz – nauczyciel Halina Pawłowicz
Gimnazjum im. św. St. Kostki w Podbrzeziu
III miejsce w Konkursie „Wileńszczyzna mą Ojczyzną”

Anowil

Wieś w rej. wielńskim, gmina podbrzeska. Pochodzenie nazwy i historia właścicieli dworku.

Nazwa wsi Anowil w rejonie wileńskim (gmina podbrzeska) lub jak często spotykamy – Annowil, jak powiadają najstarsi mieszkańcy wsi, pochodzi od imienia byłej właścicielki dworku – Anny. Anna + willa (willa – wolno stojący większy budynek mieszkalny, jednorodzinny, powiązany zwykle z ogrodem.)

Korzeni rodowych owej historycznej pani nie udało się wytropić, zatem po dzień dzisiejszy postać Anny jest niemal mityczna; podobno jej duch straszy we dworze.

Ostatnią właścicielką dworku była córka Józefa Jeleńskiego z Glinciszek – Maria, która wyszła za mąż za Karola Erdmana, potomka książąt saskich (jego przodek – Franciszek ks. Erdman d’ Andhalt Coethen).

Karol Erdman w randze kapitana brał udział w I wojnie światowej, a po czym – w wojnie polsko-bolszewickiej, jako kapitan wojsk inżynieryjnych w sztabie gen. Szeptyckiego. W Wilnie poznał szesnastoletnią wówczas Marię Jeleńską, uchodzącą za jedną z najpiękniejszych panien na Litwie, w której się zakochał. Oświadczał się 11 razy, aż w końcu dopiął swego. Ślub odbył się w Białymstoku w 1920 roku, w trakcie wycofywania się wojsk polskich. Maria dostała Anowil w posagu.

Sam wybudowany w XIX wieku dwór był domem rządcy. Nowy gospodarz dworu – Karol po ślubie zmodernizował go i rozbudował. Michał Pawlikowski w swej książce „Wojna i sezon” pisze o słynnych, organizowanych w Anowilu przez Karola Erdmana polowaniach na wilki. Maria i Karol mieli troje dzieci. Podczas II wojny światowej ojciec ze starszym potomstwem zasilił szeregi Armii Krajowej. W 1944 roku Jeleńscy oraz Erdmanowie uciekli pierwszym transportem do Polski i zamieszkali w Białymstoku, gdzie Karol pracował jako inżynier. W 1952 roku został on aresztowany przez komunistyczne władze za udział w wileńskiej formacji AK i dotkliwie pobity podczas przesłuchania w więzieniu, zmarł. Maria – ostatnia pani dworku w Anowilu – odeszła do wieczności w 1982 roku.

Źrodła:
Informacja udostępniona przez rodzinę Jeleńskich, potomków właścicieli Glinciszek i Anowila.

Autor pracy:
Ariana Puncewicziute – nauczyciel Halina Pawłowicz
Gimnazjum im. św. St. Kostki w Podbrzeziu
WYRÓŻNIENIE w Konkursie „Wileńszczyzna mą Ojczyzną”

Jedlina

Wieś w rejonie wileńskim, gmina Mariampol, położona 25 km od Wilna, 7 km przed Jaszunami. W wieku XIX była tu pierwsza od Wilna stacja pocztowa przy trakcie lidzkim. W latach 1906 i 1908 „Ola” Aleksandra Szczerbińska, działaczka PPS, wynajmowała w Jedlinie dom na letnisko. W tej wsi w 1908 roku przebywał również Józef Piłsudski. Tuż przed II wojną światową był to zaścianek, który liczył 11 domów i 60 mieszkańców. Wszyscy, oprócz sześciu osób, mieli to samo nazwisko – Osipowicz.

Wieś Jedlina (lit. Eglinė) znajduje się w południowej części Wileńszczyzny, w odległości 25 km od Wilna, 7 km przed Jaszunami, tuż przy ruchliwej drodze, prowadzącej ku granicy z Białorusią. Należy do gminy Mariampol parafii porudomińskiej. Przez wieś płynie mała rzeczka Halinka, dopływ Rudomianki. Okolice porastają lasami, przede wszystkim iglastymi, przeważają tu piaszczyste, niezbyt urodzajne gleby.

Według „Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich” (kolejne tomy ukazywały się w latach 1880-1902) w roku 1866 w Jedlinie znajdowała się karczma i pierwsza od Wilna stacja pocztowa przy Trakcie Lidzkim. W 5 domach mieszkało 57 osób. Byli to: prawosławni (14), katolicy (15), mahometanie (5) i Żydzi (23).

Niewątpliwie przez Jedlinę niejednokrotnie musiał przejeżdżać z Nowogródka do Wilna i z powrotem, a może nawet zatrzymywać się na postój, Adam Mickiewicz, jak też zmierzający do pałacu Balińskich w Jaszunach Juliusz Słowacki. Później zaś – w latach 20. XX wieku – Czesław Miłosz, którego rodzice kupili drewniany dworek w niedalekiej Raudonce i latem tam mieszkali, a matka Weronika ponadto wynajmowała pokoje letnikom. Syn ich, późniejszy noblista, często z ojcem udawał się na polowania w pobliskie lasy, czasami z Wilna dojeżdżał pociągiem do Jaszun, a stamtąd jednokonnym zaprzęgiem udawał się do Raudonki, mijając Jedlinę.

Najważniejsze wydarzenia rozegrały się w Jedlinie na początku XX wieku. Chociaż na pewno nikt z mieszkańców wsi nie miał pojęcia, kim byli letnicy, wynajmujący dom, i co planują. Aleksandra Piłsudska we „Wspomnieniach” pisze: „W lipcu (1908 r.) przeniosłam się z mieszkania policjanta (w Wilnie) do domu we wsi Jedlinka, położonej o kilkadziesiąt wiorst od Bezdan”.

Józef Piłsudski postanowił dokonać napadu na carski pociąg na stacji Bezdany we wrześniu 1908 roku, by zdobyć pieniądze na działalność bojówki. Wśród organizatorów i wykonawców akcji była Aleksandra Szczerbińska, członek PPS. Po napadzie Piłsudski i Momentowicz mieli wycofać się na Jedlinę. Szczerbińska odnotowuje: „Po udanej akcji Piłsudski i Momentowicz z najcięższymi walizami po długiej i niebezpiecznej jeździe dotarli do chaty w Jedlince, gdzie na nich czekałam”. Następnego dnia cała trójka część worków z pieniędzmi zakopała w kilku miejscach w lesie. Po dwóch miesiącach towarzyszka „Ola” wróciła po nie z dwoma zaufanymi osobami i z wielkim trudem z powodu zmarzniętej ziemi te odkopała.

Według miejscowej legendy, Józef Piłsudski zatrzymał się w Jedlinie ze swoimi żołnierzami na krótki postój w kwietniu 1919 roku. Mieszkańcy wsi wiedzieli już, kim jest i mieli wrażenie, że to miejsce jest mu bardzo dobrze znane. W jednym z listów do Aleksandry kiedyś napisał: „Piękne chwile spędziliśmy w Jedlince”.

Jedlina była gniazdem Osipowiczów, którzy zamieszkali tu na początku XIX wieku, a może nawet wcześniej. W tamtym okresie wieś należała do parafii Wszystkich Świętych w Wilnie. W księgach parafialnych tej właśnie parafii, znajdujących się w Litewskim Archiwum Historycznym, poczynione zostały odpowiednie zapisy, np. ten, że Franciszek Osipowicz był ochrzczony w 1884 roku; są imiona rodziców, imiona i nazwiska chrzestnych. Oczywiście, wszystko w języku rosyjskim.

W okresie międzywojennym Jedlina w zachowanych papierach figuruje jako zaścianek. Z  dokumentów Litewskiego Centralnego Archiwum Historycznego (1940 rok, po przekazaniu Wileńszczyzny Litwie) wynika, że wieś liczyła 11 domów, w których mieszkało 60 osób, z wyjątkiem sześciu (Mirscy – 4 osoby i Stankiewiczowie – 2 osoby) wszyscy – Osipowiczowie. I tu ciekawostka: imiona i nazwiska w dokumencie są zlitewszczone: Osipavičius: Pranas, Antanas, Bronius, Petras, Stasys, Karolis itd.

W 1945 roku Sowieci aresztowali i wywieźli w głąb ZSRS, m.in. do morderczej pracy w kopalniach Donbasu: Jana, Mariana, Piotra, Michała, Zygmunta, Feliksa Osipowiczów. Na liście było więcej młodych ludzi z Jedliny, niektórzy w ciągu paru lat ukrywali się przed Rosjanami.

Po II wojnie światowej w ramach tzw. repatriacji wielu Osipowiczów wyjechało do Polski, wielu przeniosło się do Wilna, bo nie chcieli pracować w kołchozach, jako że ziemię i dobytek znacjonalizowali Sowieci. Dziś zaledwie dwa domy w Jedlinie należą do Osipowiczów, potomków tych, którzy mieszkali tu od wieków. Reszta – to obcy, przybysze. Nie jest ich, co prawda, wielu. Według spisu ludności z 2011 roku, wieś liczy zaledwie 17 mieszkańców.

Powyższy opis potwierdza, że Jedlina – niepozorna, mała wioseczka z Jezusem na przydrożnym krzyżu – ma bogatą przeszłość…

Źródła:
1. „Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich”, wydawany w latach 1880-1902 (w zależności od tomu) pod red. F. Sulimierskiego i in.
2. Aleksandra Piłsudska „Wspomnienia”, W-wa 1989
3. Andrzej Franaszek „Miłosz. Biografia”, W-wa 2011
4. Litewskie Centralne Archiwum Historyczne F. 0-685 AP. 4 B. 74 L. 2
5. Dokumenty z prywatnego archiwum.

Autor pracy:
Rafał Osipowicz – nauczyciel Czesława Osipowicz
Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie
Nagroda główna w Konkursie „Wileńszczyzna mą Ojczyzną”– na najciekawsze i najtreściwsze hasło do WILNOPEDII – Internetowej Encyklopedii Wilna i Wileńszczyzny

Dzieje kościoła oraz początki parafii w Podbrzeziu

Od początku egzystencji i o formowaniu się parafii Podbrzeskiej aż do 1930 r. Podbrzezie zasługuje na szczególną uwagę ze względu na tragiczne dzieje w okresie po-powstaniowym parafii i jej mieszkańców-parafian, którzy musieli stawiać opór zaborcy, aby zachować swą wiarę i wiarę swych przodków.

W rejonie wileńskim, około 30 km na północny zachód od Wilna, znajduje się spokojne miasteczko Podbrzezie. Zasługuje ono na szczególną uwagę ze względu na tragiczne dzieje w okresie popowstaniowym mieszkańców-parafian, którzy musieli stawiać opór zaborcy, aby zachować swą wiarę i wiarę przodków.

O formowaniu się parafii podbrzeskiej dawne kroniki podają, że w 1484 roku w głuchym, zapadłym zakątku ówczesnej bardzo rozległej parafii mejszagolskiej, staraniem plebana mejszagolskiego Jerzego Pawłowicza, na żądanie i przy materialnej pomocy miejscowej ludności, w miejscowości Brzozy został zbudowany mały drewniany kościółek, nazwany „Pod Brzozami”.

Następnie, w roku 1501, kościółek ten został poświęcony przez biskupa wileńskiego, ks. Wojciecha Tabora (herbu „Półkozic”), a jego stałym administratorem mianowano altarzystę z Mejszagoły, ks. Piotra (nazwisko nie jest znane). Przy poświęceniu dom Boży konsekrowano ku czci Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, św., św. Apostołów Piotra i Pawła oraz św. Antoniego.

W roku 1503 kościół „Pod Brzozami” zaliczony już został w poczet świątyń parafialnych.

Od nazwy kościoła dookolne osiedle otrzymało nazwę Podbrzezie, chociaż jest też inna legenda o pochodzeniu nazwy miejscowości. Osiedle miasteczkowego typu stopniowo zaczęło się rozrastać.

W 1552 roku pierwszy drewniany kościółek w Podbrzeziu został opisany przez ks. prałata Albinnsa. Odtąd, w przeszło stuletnim odstępie czasowym (XVI-XVII w.), wiadomości o kościele podbrzeskim próżno szukać w kronikach.

W spisie kościołów na synodzie ks. biskupa wileńskiego Sapiehy (1666-1671) kościół w Podbrzeziu zaliczany jest do dziekanatu wileńskiego Jest on takoż wzmiankowany w 1744 roku w spisie według synodu ks. biskupa wileńskiego Zienkiewicza.

W 1789 roku kosztem rodziny Jeleńskich kościół w Podbrzeziu został odrestaurowany. W 1793 roku podkomorzy mozyrski Antoni Jeleński z żoną Antoniną z Hordziejewiczów dokonali przebudowy świątyni.

W 1860 roku z ofiar ludności wybudowano w Podbrzeziu nowy kościół, który w 1866 roku został przerobiony na cerkiew i, niestety, w 1884 roku spłonął.

Po Powstaniu Styczniowym w latach 1864-1868 rząd carski prowadził bezwzględną i intensywną rusyfikację: całe rodziny, wsie, osiedla masowo zapisywano do prawosławia.

Od 1862 roku proboszczem parafii podbrzeskiej był ks. Jan Strzelecki, znany jako zwolennik rządu carskiego. W 1866 roku kapłan ten potajemnie od parafian, po uprzednim porozumieniu się z władzami rosyjskimi, przyjął prawosławie i został wyświęcony na popa, otrzymując imię Joan. Ułożył spis ponad 1300 osób, bez ich wiedzy i zgody, przesyłając go następnie władzom prawosławnym i wojennemu gubernatorowi w Wilnie. Przechrzta twierdził, że osoby te wyraziły chęć przejścia na prawosławie. Władze carskie się ucieszyły i ogłosiły niezwłocznie o likwidacji katolickiej parafii w Podbrzeziu, a parafian, którzy zostali katolikami (poza spisem Strzeleckiego), przyłączono do sąsiednich parafii.

Ludność parafii podbrzeskiej nie pogodziła się z narzuconą zmianą wiary i stawiała opór. Ten w pewnych momentach nosił cechy prawdziwego buntu, dla którego poskromienia władze zaborcze używały kozaków i żandarmów. Ci jeździli po okolicznych wsiach i zarejestrowanych przez Strzeleckiego mężczyzn pod brutalnym przymusem (często włóczonych końmi) spędzali do Podbrzezia, gdzie, spajając wódką i obficie karmiąc, nakłaniali do podpisania, chociażby tylko własnoręcznie stawianymi krzyżykami, deklaracji zgody przejścia na prawosławie.

Wobec osób szczególnie opornych, a takich było niemało, stosowano kary cielesne: bicie nahajkami, sadzanie bez ubrania na lód w lodowni, opuszczanie do studni itp. Niemało osób na dłuższy czas osadzono w więzieniach, skąd niektórzy już nigdy nie wrócili. Są wiadomości, że parafianie przez dłuższy czas nie dopuszczali do kościoła władz i duchowieństwa prawosławnego, kobiety obrzucały je błotem i jajami.

W nierównej walce bezbronna ludność musiała jednak ulec sile przemocy, choć przez długie lata nie przestała stawiać oporu biernego. Starano się chrzcić dzieci w innych parafiach i w kościołach wileńskich, najczęściej na cudze nazwiska, co z czasem powodowało powikłania prawne w sprawach spadkowych. Wiele małżeństw żyło bez ślubu, „na wiarę”. Zmarłych grzebano nieraz po kryjomu na starych cmentarzach wioskowych (cmentarz w Burkile i in.).

17 kwietnia 1905 roku ukazał się tolerancyjny dekret (ukaz) cara Mikołaja II w kwestiach religijnych. Staraniem miejscowej ludności powstał komitet, który zajął się sprawą budowy na nowym miejscu nowej świątyni w Podbrzeziu.

Pierwsze liczne zebranie parafian katolików w Podbrzeziu odbyło się 30 kwietnia 1906 roku. Nowo wyznaczony ks. Adam Zaręba wraz z komitetem przystąpili do prac: wyboru miejsca pod kościół, cmentarz, plebanię oraz budynki kościelne i gospodarcze na terenie, ofiarowanym przez Marię i Józefa Jeleńskich. Postanowiono, że świątynia musi być obszerna, zważywszy krocie przyszłych parafian. Zaczęto zbierać składki na budowę kościoła. Czasowo wybudowano kaplicę z desek.

Fundamenty kościoła założono i poświęcono w 1907 roku, a jego budowę rozpoczęto rok później. Wożenie kamieni, gliny, piasku, cegieł, drzewa, podnoszenia materiałów itp. chętnie, dobrowolnie i bezpłatnie wykonywali parafianie.

Niestety I wojna światowa dokonała licznych zniszczeń. Tylko ofiarność parafian i niespożyta energia kapłanów pozwoliły nie przerywać budowy. 8 września 1930 roku świątynia w Podbrzeziu już była prawie wykończona i została poświęcona przez ks. arcybiskupa metropolitę Romualda Jałbrzykowskiego pod wezwaniem Najświętszego Serca Jezusowego.

Źródła: Opracowano wg „Parafia podbrzeska, Szkic monograficzny”, opracował inż. Jan Olszewski. Drukarnia „Central” Wilno, ul. Wielka 52.

Autor pracy:
Sebastian Pawłowicz – nauczyciel Halina Pawłowicz
Gimnazjum im. św. St. Kostki w Podbrzeziu
I miejsce w Konkursie „Wileńszczyzna mą Ojczyzną” – na najciekawsze i najtreściwsze hasło do WILNOPEDII – Internetowej Encyklopedii Wilna i Wileńszczyzny



WERKI

Tereny te król Jagiełło podarował wileńskim biskupom i Werki stały się zamiejską letnią ich rezydencją.Był zbudowany pałac i budynki gospodarcze.

Właśnie tu w Werkach zmarł biskup Albert Radziwiłł ( 1519 ), tu lubił mieszkać biskup Walerian Protasewicz ( 1556-1579). W XVII wieku mieszkał tu i zmarł biskup Eustachy Wołłowicz ( 1630). Eustachy Wołłowicz przebudował park i pałac w stylu barokowym. Przy pałacu była stajnia, wozownia, piwnice z winem, browar, cegielnia, tartak, zwierzyniec, nad brzegiem Wilii – karczma.W 1633 i w 1639 roku gościł w Werkach król Władysław Waza .W progach tego pałacu gościł car Piotr Wielki w 1705 roku.

W1700 roku biskup Konstanty Brzostowski przebudował pałac w stylu twierdzy, założył drogę Krzyżową, która kończyła się przy kościele Znalezienia Krzyża Pańskiego,  zbudował kościół i klasztor trynitarzom ( dziś kościół w Trynapolu).

W 1780 roku tereny Werek stały się własnością biskupa Ignacego Massalskiego. Zaczęto przebudowywać pałac i pobliski teren według projektu znanego niemieckiego architekty Marcina Knakfusa. Wkrótce powrócił do Wilna z zagranicy Wawrzyniec Gucewicz i dokończył  budowanie pałacu. Obaj architekci byli masonami i  w budynkach pałacowych umieścili wiele symboli masonerii. Wewnątrz reprezentacyjnej części powstały piękne schody i wielka sala z kopułą. Pałac posiadał trzy skrzydła, w bocznych były pomieszczenia dla służby. Najpiękniejszą była część reprezentacyjna. Było w niej kilka sal, 30 pokoi, kaplica, skarbiec, biblioteka, kolekcja broni i obrazów, teatr, gdzie w 1788 roku odbyło się przedstawienie pt.: „Wesele Figaro”. Odbywały się tu najwspanialsze święta i wtedy pałac rozjaśniały tysiące świec, a park – fajerwerki. W pałacu był wodociąg i później gazowe oświetlenie. Po śmierci Ignacego Massalskiego Werki stały się własnością jego siostrzenicy,Heleny de Ligne, która zapisała je swemu mężowi, Wincentemu Potockiemu.

Podczas wojny 1812 roku Francuzi spalili reprezentacyjna część pałacu. W innych skrzydłach pałacowych od 1813 do 1815 roku przebywali jeńcy francuscy. W 1816 roku Wincenty Potocki sprzedał pałac w Werkach marszałkowi Stanisławowi Jasińskiemu, który wyremontował wschodnią część pałacu i stworzył w niej swoją rezydencję. Dbał o park, młyn, a w 1839 roku sprzedał Werki  księciu Ludwikowi Wittgensteinowi,który zaczął remontować pałac według projektu Karola Podczaszyńskiego,ale część reprezentacyjną w 1846 roku trzeba było zburzyć aż do fundamentów . Do wschodniego skrzydła dobudowano basztę  i oranżerię, w której nawet przy mrozie  – 22 stopni, wewnątrz było +18 stopni Celsjusza. Dojrzewały tu banany, ananasy, rosły róże, fikusy, w pozłacanych klatkach śpiewały ptaki, grała muzyka. Ludwik Wittgenstein  zapisał Werki swej drugiej żonie, Leonii Baratyńskiej. Jednak w 1874 roku syn Ludwika Wittgensteina – Piotr kupił pałac u macochy i rządził nim 13 lat. Zaczęto wyprzedawać ziemię i wypiłowywać lasy pod budowę willi. Po śmierci Piotra Wittgensteina pałac w Werkach jako spadek otrzymała jego siostra, Maria Hohenlohe, która była żoną kancelrza królestwa Prus, jednak jako cudzoziemka  władze carskie  nie pozwoliły jej otrzymać tego pałacu. Więc  sprzedała go w 1901 roku żonie rosyjskiego generałgubernatora  Aleksandrze Czepelewskiej.

Ostatnim właścicielem pałacu w Werkach był dworzanin czeskiego pochodzenia Kazimierz Spinek, który kupił pałac w 1910 roku i mieszkał w nim do drugiej wojny światowej.Po wojnie pałac znacjonalizowano, w latach 1949-1956 była w nim szkoła przewodniczących kołchozów, w latach 1956-1959 technikum hodowli zwierząt i bursa studentów.W 1959 r.  przekazano go Litewskiej Akademii Nauk.. Od 1960 roku w pałacu rozmieszczono instytut botaniki i zoologii, który jest do dziś. W 1976 roku rozpoczęto restaurację wschodniego skrzydła, gdzie od 1978 roku umieszczono zarząd naukowców. Dzieła sztuki z pałacu znajdują się w Prezydenturze i Muzeum Malarstwa.

Obecnie zespół pałacowy w Werkach jest częścią parku regionalnego o powierzchni 36 ha, w którym są 300-letnie dęby i inne stare drzewa. Urządzono tu również szlak ornitologiczny. Z tarasu widokowego rozciąga się piękny widok na płynącą w dole Wilię, wzgórza,  lasy i Wilno.

Zachowało się wiele dawnych budynków: zachodnia i wschodnia oficyny, pawilion, stajnia, dom stróża, oranżerie, piwnice dawnego pałacu, stara poczta, budynek administracyjny, kotłownia, wieża ciśnień, fragmenty ogrodzenia.

Ponary

Na południowy – zachód od Wilna, w odległości 10 km od miasta, wśród zalesionych wzgórz znajduje się malownicza dzielnica zwana Ponarami. Niegdyś były tu tereny łowieckie. W czasie wojen czy powstań toczyły się walki o Wilno. Podczas Powstania   Kościuszkowskiego 3000 wilnian pod dowództwem  generała Jakuba Jasińskiego  walczyło tu przeciw wojskom carskim. W czasie Powstania Listopadowego kilkanaście tysięcy powstańców  pod dowództwem generała  Antoniego Giełguda stoczyło tu walkę z Rosjanami. Zginęło wtedy około 2000 powstańców. Zostali pochowani na pobliskim cmentarzu. Ich groby nie zachowały się, ale jest pomnik tu poległym. W Ponarach  w latach 1857– 1862 na rozkaz cara Aleksandra II zaczęto budować tunel o długości 430 m. Przez niego przechodzą dalekobieżne i lokalne pociągi.

Ponary od okresu drugiej wojny światowej są nazywane “bazą śmierci.” Termin “baza” pojawił się pod koniec 1940 roku, kiedy władze sowieckie rozpoczęły wykonywanie wykopów na zbiorniki paliwa płynnego. Większość ogromnych dołów (3 lub 4 doły o średnicy 32 m i głębokości ok. 4 m oraz 4 – o średnicy 12 m i głębokości ok. 3 m) została wykopana, lecz nowy okupant – faszyści, wykorzystał je jako miejsce masowej zagłady. Teren “bazy” został ogrodzony drucianą siatką o wysokości 4 m, a na jej szczycie umieszczono drut kolczasty. W czasie II wojny światowej, w latach 1941–1944 las Ponarski pod Wilnem był miejscem masowych mordów dokonywanych przez oddziały SS, policji niemieckiej i kolaboracyjnej policji litewskiej. Ludzi z łapanek ulicznych, z więzienia na Łukiszkach i z wileńskiego getta przywożono pociągami lub ciężarówkami, czasami prowadzono pieszo i tu rozstrzeliwano. Grzebano ofiary w tych olbrzymich dołach. Do prac pomocniczych i egzekucji Niemcy zorganizowali litewski oddział specjalny – “Ypatingas burys.”
Ochotnicy do niego rekrutowali się przeważnie spośród paramilitarnej organizacji Związek Strzelców Litewskich
(Lietuvos Sziauliu Sajunga) o wybitnie nacjonalistycznym zabarwieniu. Ypatyngas Burys zasłynął z okrucieństwa. Popularnie byli nazywani “strzelcami ponarskimi”. Wymordowali tu w latach 1941–1944 ponad 100 000 osób, wśród nich około 70 000 Żydów.
Wśród pozostałych ofiar znajdowało się kilkanaście tysięcy Polaków – inteligencja wileńska, kapłani, młodzież i żołnierze Armii Krajowej, a także grupy Romów, komunistów oraz Rosjan. Przy torach jest grób  zamordowanego tu w 1941 r.  Enzio Jagomasta,   działacza społecznego na terenie Prus Wschodnich, dziennikarza i redaktora. Zginął też tu ordynator szpitala onkologicznego w Wilnie – Kazimierz Pelczar i wielu, wielu innych. Rozstrzelano tu też kilkudziesięciu Litwinów.
Hitlerowcy planowali tu wymordować wszystkich Żydów z getta wileńskiego i z pobliskich miasteczek. W 1943 roku rozpoczęto palenie zwłok. Chodziło m.in. o zacieranie śladów zbrodni i o opróżnienie dołów w celu ich dalszej eksploatacji.

Ludzi w Ponarach rozstrzeliwano do ostatnich dni przed wyzwoleniem.

Teren Memoriału Ponarskiego został uporządkowany przez władze radzieckie. Jednak napis na tablicy informacyjnej głosił, że pomordowani byli obywatelami radzieckimi. W centralnym miejscu zagłady Żydzi w 1990 r. postawili pomnik udekorowany Gwiazdą Dawida. Często przyjeżdżają turyści żydowscy. W pobliżu toru kolejowego Polacy ustawili krzyż i pamiątkową tablicę, która ciągle jest uzupełniana o nowe nazwiska osób tu zamordowanych. Miejsce to stanowi cel pielgrzymek Polaków mieszkających nad Wilią i rozproszonych po całym świecie. W niedużym domku znajduje się bezpłatne muzeum, w którym można obejrzeć wstrząsające zdjęcia i dokumenty.

Mord Polaków w Glinciszkach

Trzecia dekada czerwca 1944 roku zapisała się w historii stosunków polsko-litewskich niechlubnie z obydwu stron. Wzajemna nienawiść osiągnęła swe apogeum – po obu stronach polała się krew wielu niewinnych ludzi.

Zaczęło się w Glinciszkach koło Podbrzezia. Był to majątek Jeleńskich, administrowany przymusowo przez Landbewirtschaftungsgesellschaft Ostland (LO) w grupie majątków, której dyrektorem był współpracujący z AK ziemianin z Rogówka pod Kownem Władysław Komar „Malutki” – notabene ojciec późniejszego mistrza olimpijskiego w pchnięciu kulą z Igrzysk w Monachium Władysława Komara.

20 czerwca nad ranem patrol V Brygady Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, dowodzony przez Antoniego Rymszę „Maksa”, dokonał rekwizycji żywności i paszy dla koni w wyżej nadmienionym majątku. Gdy partyzanci z zarekwirowanymi dobrami wracali do swojej bazy, zostali zaatakowani przez litewskich policjantów z Podbrzezia. W potyczce tej zginęło 4 będących na służbie u Niemców funkcjonariuszy.

Fakt ten wywołał prawdziwą wściekłość litewskiego garnizonu w Podbrzeziu. Postanowiono wziąć krwawy odwet na Polakach – mieszkańcach Glinciszek. Według przyjętego niemieckiego zwyczaju zdecydowano zamordować po 10 Polaków za każdego zabitego funkcjonariusza.

O 6 rano do pogrążonych jeszcze we śnie mieszkańców majątku wtargnął wyraźnie żądny zemsty oddział 258 batalionu litewskiego pod dowództwem porucznika Polekauskasa. Zaspanych ludzi brutalnie wyciągano z mieszkań. Nieszczęśników, a było ich 40, popędzono w kierunku pobliskiej szosy i tam, przy skrzyżowaniu traktu z aleją parkową, rozpoczęto egzekucję.

Ogółem zamordowano 38 osób, jak miejscowych tak też przyjezdnych. Masakrę opisał naoczny świadek, czternastoletni wówczas Henryk Koneczny, który wyszedł wcześniej do ogrodu, skąd ukryty za krzakiem – obserwował przebieg krwawej rzezi.

Rozstrzeliwano partiami, nie szczędząc nikogo – dzieci, kobiety, starców. Zabito m. in. czworo małych dzieci od 3 do 5 lat i czworo ludzi starych, od 63 do 84 lat. Jedenastu mężczyzn sprowadzonych specjalnie przez policję musiało wykopać dół, do którego byle jak wrzucono ciała ofiar.

Wieść o straszliwej zbrodni dotarła do Komara, który natychmiast wyruszył do Glinciszek samochodem służbowym w towarzystwie zastępcy kierownika LO – Niemca Hoffmanna i niemieckiego kierowcy.

Po zorientowaniu się na miejscu o tragicznym wydarzeniu, Komar pośpieszył w drogę powrotną do Wilna przez Podbrzezie. Tu doszło do nowej tragedii.

Litwini zatrzymali samochód, wyciągnęli z niego Komara, a Niemcom kazali jechać dalej. 34-letni Komar wyrwał się litewskim policjantom, lecz przy próbie ucieczki został postrzelony, a następnie bestialsko uśmiercony przez oprawców. Wśród Litwinów panowało podobno przekonanie, że zlikwidowali komendanta AK Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”.

Wkrótce do Glinciszek przybyli niemieccy policjanci wraz z przedstawicielami LO.

Po przeprowadzeniu dochodzenia ściągnęli z Podbrzezia Litwinów i kazali im dokonać ekshumacji zwłok. Gdy to nastąpiło, ciała złożono do trumien i pogrzebano nieopodal drogi wiodącej do Podbrzezia. Władysław Komar za zgodą Gebietskommisara Horsta Wolfa z pomocą rodziny spoczął na wileńskiej Rossie.

Na rozkaz naczelnika niemieckiego sztabu zwalczania partyzantki Musila aresztowano dowódcę oddziału litewskiego Polekauskasa, odpowiedzialnego za dokonanie masakry i 33 żołnierzy. Stanęli oni przed sądem SS. Ten zagroził rozstrzelaniem, aczkolwiek skończyło się na przeniesieniu ich w inne miejsce.

Już 20 czerwca w godzinach popołudniowych sztab V Brygady „Łupaszki” został powiadomiony o mordzie w Glinciszkach. Dowódca brygady natychmiast zarządził alarm bojowy i pogotowie marszowe. Do majątku wysłano najpierw sekcję zwiadu konnego, a w ślad za nią oddział kawalerii i piechoty.

Jednakże jednostki V Brygady dotarły do Glinciszek już po wycofaniu się Litwinów.

Oczom partyzantów ukazał się wstrząsający obraz. W przydrożnych rowach leżały jeszcze nieprzykryte ziemią trupy mieszkańców majątku. Niektóre kobiety przed rozstrzelaniem przywiązano drutem do pni drzew. Widzieli też zbroczone krwią ciała maleńkich dziewczynek.

Na twarzach żołnierzy i oficerów pojawiła się złość i nienawiść. W tej atmosferze rotmistrz Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, w myśl sławetnego oko za oko, ząb za ząb, pochopnie, bez uzgodnienia ze sztabem Wileńskiego Okręgu AK, postanowił dokonać krwawego odwetu. Wybór padł na litewską wieś Dubinki, w której, jak się dowiedziano od siatki konspiracyjnej, mieszkały rodziny niektórych policjantów – sprawców masakry w Glinciszkach. Niebawem o tych tragicznych wydarzeniach dowiedziało się także dowództwo Okręgu AK. „Wilk” Krzyżanowski zakazał odwetu, postanowił zareagować tylko bezkrwawą demonstracją siły oddziałów AK na Litwie Kowieńskiej. Operację tę powierzono zgrupowaniu AK majora Mieczysława Potockiego „Węgielnego”. Równocześnie komendant „Wilk” wysłał natychmiast do brygady „Łupaszki” łącznika z rozkazem, zabraniającym podejmowania jakichkolwiek kroków odwetowych na ludności cywilnej.

Niestety, łącznik nie dotarł na czas, gdyż V Brygada znajdowała się już w szybkim marszu w kierunku Dubinek.

Oddziały brygady „Łupaszki” 23 czerwca zaatakowały ufortyfikowaną litewską wieś, przełamały umocnienia, i, niestety, dokonały – jako pochodnej z Glinciszek – krwawej rozprawy z 27 mieszkańcami, wśród których były też kobiety i nieletnie dzieci. A przyznać trzeba, że pod gorącą rękę trafiła się im też Polka Anna Górska z kilkuletnim synkiem. W ten sposób dowództwo V Brygady złamało rozkaz nr 5 z dnia 12 kwietnia 1944 roku, w którym kategorycznie zabroniono stosowania jakiegokolwiek gwałtu w stosunku do ludności cywilnej, niezależnie od narodowości i wyznania.

Roman Korab-Żebryk w książce, opatrzonej tytułem „Biała Księga. W obronie Armii Krajowej na Wileńszczyźnie” pisze:

„Ten pojedynczy przypadek w historii AK na Wileńszczyźnie zbiorowego mordu na ludności cywilnej jest zbrodnią, która splamiła honor Armii Krajowej. Takie postępowanie obce było etosowi AK. Nie mogą tej zbrodni usprawiedliwiać nadzwyczajne okoliczności – zrozumiałe wzburzenie całego oddziału na wieść o wymordowaniu w Glinciszkach prawie 40 Polaków, w tym ciężarnych kobiet, starców i dzieci. Mogą one jedynie stanowić okoliczność łagodzącą. Również natarcie brygady „Łupaszki” na Dubinki nie było podobne do akcji litewskiej policji w Glinciszkach. Dubinki były przygotowane do samoobrony, dwór w Dubinkach był broniony przez bunkier ze stałą załogą policyjną. Bunkier został zdobyty przez zaskoczenie atakiem granatami, komendanta załogi policyjnej zastrzelono we własnym mieszkaniu. Akcja odwetowa miała więc, przynajmniej częściowo, charakter walki zbrojnej, a nie otwartego morderstwa”.

Tak zresztą ocenia odwet w Dubinkach nie tylko Korab-Żebryk, ale też cała polska historiografia.

Miejscowa ludność nigdy nie zapomniała o straszliwej tragedii w Glinciszkach. Na jej miejscu składano kwiaty, ustawiano krzyże, w pewnym momencie ofiary zaczęła uwieczniać kamienna bryła. Z napisem po rosyjsku informującym, że tu spoczywają „żertwy faszizma”. W roku 1994 w miejsce tablicy rosyjskiej pojawiła się polska, poświadczająca, iż miejsce to jest miejscem wiecznego spoczynku ofiar II wojny światowej. Żeby mniej ubliżać prawdzie historycznej, w roku 1997 z inicjatywy podbrzeskiego koła Związku Polaków na Litwie obok kamienia przemilczającego wstydliwie sprawców zbrodni ustawiono metalowy krzyż z tablicą, na której widniał napis: „Zginęli 20 czerwca 1944 roku dlatego, że byli Polakami” oraz wymieniana z imion i nazwisk pełna lista poległych. Prawda próbowała więc uchylić delikatnego niczym muślin rąbka tajemnicy.

Społeczność polska na Litwie miała prawo liczyć, że tej do końca stanie się zadość.

Po tym, kiedy do akcji uporządkowania miejsca zbiorowej mogiły włączyła się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z siedzibą w Warszawie, sporządzając całościowy jego projekt. Starosta gminy Henryk Gierulski wspomina o wielkiej radości na wieść, iż spoczywający w Glinciszkach będą mieli nareszcie osobne krzyże, czyli że zostanie założony cmentarzyk.

Jego uroczyste otwarcie nastąpiło 4 lipca 1999 roku. Owszem, wcześniej dokładnie splanowane krzyże stanęły w smutnym dwuszeregu, na granitowej płycie z wizerunkiem Ostrobramskiej Pani wyryto imiona i nazwiska wszystkich poległych. Radość z tego faktu została jednak wyraźnie zmącona.

Napisowi o spoczywających ofiarach nie towarzyszyła bowiem informacja, z czyjej ręki padły. Jak się później okazało, nie do końca stanowcze w tym względzie były placówki dyplomatyczne Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie, pilotujące temat uwiecznienia krwawej masakry rodaków w Glinciszkach. Po tym, gdy strona litewska wyraźnie stanęła okoniem, by nazwać rzeczy po imieniu, zaniechano wykucia w granicie pełnej prawdy. Tymczasem jej brak jakże wymownie choć sarkastycznie skwitował jeden z obecnych na uroczystości starszych ludzi: „To tak, jakby zostali oni zamordowani przez kosmitów”.

Taka konstatacja ma rację bytu, jeśli się uzmysłowi, że na pomniku ofiar „Łupaszki” w Dubinkach sprawcy zostali przez Litwinów wskazani. I słusznie. Bo o okrucieństwach wojny mówić półgębkiem bądź półprawdami się nie da. Choćby cała prawda była niewygodna, bolesna, padała cieniem na dziś żyjących. Bo niedomówienia niepotrzebnie obrastają emocjami, pozostawiają w świadomości gorzki osad. Nie przyczyniając się do tego, by z obu stron niczym na zgodną komendę wyciągnęły się dłonie na znak pojednania i padły niekłamane przeprosiny.

Henryk Mażul

Parafia w Wojdatach

Kaplica, znajdująca się na początku XIX w. we wsi Wojdaty, dała początek parafii białowackiej. Pomimo skąpych wiadomości na jej temat, o kaplicy istnieje wzmianka, że prawdopodobnie została ona zbudowana przez proboszcza parafii św. Stefana w Wilnie. Mimo wszystko mieszkańcy wsi Biała Waka, Wojdaty i okolicznych miejscowości odczuwali brak kościoła na miejscu. Zmuszeni byli pieszo pokonywać znaczne odległości dzielące ich od kościołów parafialnych. Mieszkańcy tych wsi mieli do pokonania po 10-20 wiorst*, by uczestniczyć w nabożeństwach. Stąd też mieszkańcy Białej Waki, Wojdat, Pogir, jak też innych wsi postanowili wybudować kościół w Białej Wace. Pomocy materialnej i finansowej udzielił hrabia Hilary Łęski, jego żona Maria Drucka-Lubecka i syn Włodzimierz. Więcej na stronie parafii www.vaidotuparapija.lt.

Rzeczpospolita Pawłowska (Paulavos respublika, Pavlovo respublika)

Ksiądz nabył wieś w 1767 roku. Dwa lata później pańszczyznę ksiądz Brzostowski zastąpił oczynszowaniem oraz nadał chłopom wolność osobistą. Chłopi utworzyli samorząd. Dnia 4 kwietnia 1791 została uchwalona konstytucja Rzeczpospolitej Pawłowskiej. Rzeczpospolita miała również własną jednostkę pieniężną, szkołę, skarb oraz herb.

Utworzona była na terenie wsi Pawłowo (Pavlavas), koło Wilna. Obejrzeć pozostałości (ruiny) tej Republiki samorządowej można jadąc drogą Turgiele (Turgeliai) – Jaszuny (Jašiūnai).

Gmina Podbrzezie (Paberžės seniūnija)

Tereny gminy w różnych okresach miały różnych właścicieli. W XVII wieku prawie przez 200 lat tereny należały do Jeleńskich. W dawnym pałacu nad jeziorem obecnie jest ośrodek kultury, filia Muzeum Etnograficznego oraz szkoła.

Ośrodek gminy – Podbrzezie – jest cichym wiejskim osiedlem.

Każdego roku, 20 czerwca, na terenie gminy odbywają się uroczystości żałobne upamiętniające rocznicę mordu 39 mieszkańców Glinciszek (Glitiškės) narodowości polskiej, zamordowanych przez litewskich policjantów kolaborujących z hitlerowcami 20 czerwca 1944 roku.

Rejon Solecznicki (Šalčininkų rajonas)

Centrum rejonu – Soleczniki (Šalčininkai), drugie według wielkości miasteczko – to Ejszyszki (Eišiškės). W rejonie płynie rzeka Merecza (Merkys) – ósma według długości rzeka na Litwie. Około 40% powierzchni rejonu tworzą lasy, rejon jest jednym z przodujących według ilości lasów.

Rejon jest miejscem uprawiania roli, rolnictwo jest tu bardzo popularne. Najpopularniejsze – hodowla zwierząt. W rejonie żyło i żyje wielu znanych w całej Litwie znanych ludzi, między innymi Anna Krepsztul.

Wielką cenność kulturową stanowią kościoły rejonu: kościoły w Turgielach (Turgeliai), Tabaryszkach (Tabariškės), Jaszunach (Jašiūnai), Butrymańcach (Butrimonys), Dziewieniszkach (Deveniškės), Ejszyszkach (Eišiškės), Koleśnikach (Kalesnikai) i inne. W spisie zabytkowych budynków państwa litewskiego są takie budynki rejonu: kościół w Tabaryszkach, były budynek zakonu w Norwieliszkach (Norveliškės), kaplica Pawłowa (Pavlovas) i inne. Między zabytkami urbanistycznymi Litwy są między innymi dwie miejscowości rejonu: Dziewieniszki oraz Ejszyszki.

Gminy rejonu:

Gmina Biała Waka (Baltosios Vokės seniūnija)
Gmina Butrymańce (Butrimonių seniūnija)
Gmina Dajnowa (Dainavos seniūnija)
Gmina Dziewieniszki (Dieveniškių seniūnija)
Gmina Gierwiszki (Gerviškių seniūnija)
Gmina Jaszuny (Jašiūnų seniūnija)
Gmina Kamionka (Akmenynės seniūnija)
Gmina Koleśniki (Kalesninkų seniūnija)
Gmina Paszki (Poškonių seniūnija)
Gmina Ejszyszki (Eišiškių seniūnija)
Gmina Podborze (Pabarės seniūnija)
Gmina Soleczniki (Šalčininkų seniūnija)
Gmina Turgiele (Turgelių seniūnija)

Rudomino (Rudamina)

Większość ludności miasteczka znajduje pracę w miejscowym zakładzie drobiarskim, dobre połączenie ze stolicą tworzy możliwość znalezienia pracy w mieście. W ostatnich latach Rudomino stało się bardzo popularne z powodu rynku rolniczego. Zjeżdżają się tu ludzie z różnych zakątków państwa. Centrum osiedla stanowi rondo z krzyżem po środku. Dookoła są najważniejsze urzędy.

Gmina Rukojnie (Rukainių seniūnija)

Jest tu wiele miejsc zabytkowych – Borejkowszczyzna z domem – muzeum poety Ludwika Kondratowicza – Władysława Syrokomli. W roku 2000 rada parafialna postanowiła uczcić jubileusz chrześcijaństwa ustawiając figurę Pana Jezusa na centralnym placu w Rukojniach.

 

Gmina Niemież (Nemėžio seniūnija)

W XIV wieku było tu osiedle Tatarów sprowadzonych przez księcia Witolda. O ich obecności w Niemieżu świadczy meczet z początku XX wieku. Na początku XIX wieku Niemież był miejscem majówek filomatów i filaretów. W połowie XIX wieku osada została majątkiem rodu Tyszkiewiczów, po których pozostał pałac, stajnia, spichlerz i resztki parku.

Gmina Rzesza (Riešės seniūnija)

Historycznie podczas ostatniej wojny Rzesza została niemal całkowicie spalona przez hitlerowców i znacznie się rozbudowała już w latach 60. Na terenie gminy nie brakuje zabytkowych miejscowości, na przykład, wieś Pikieliszki (Pikeliškės), gdzie znajduje się zabytkowy dworek, który był posiadłością Marszałka Józefa Piłsudskiego i jego małżonki. Teraz dworek jest posiadłością samorządu i mieści się w nim biblioteka.

Innym obiektem zabytkowym jest Czerwony Dwór – była posiadłość rodziny Sienkiewiczów.

Gmina Mejszagoła (Maišiagalos seniūnija)

Już w XIV wieku było tu miasteczko, w 1387 roku zbudowano kościół. Za czasów panowania Zygmunta Starego Mejszagołą zarządzała królowa Bona. W XVII wieku miejscowe dobra należały do Sapiehów, potem do Tyzenhauzów, jeszcze później do Houwaltów. Pamiątka o ostatnich właścicielach – pałacyk klasycystyczny i park z początku XIX wieku.

Na dzień dzisiejszy gmina szczyci się jedną z najstarszych szkół w rejonie, liczącą około 232 lat.

Do 2011 roku w Mejszagole żył prałat Józef Obrembski. Władze rejonu nadały mu tytuł Honorowego Obywatela Rejonu Wileńskiego. Zmarł 7 czerwca 2011 roku w Mejszagole.