Archiwum kategorii: Ludzie

Leokadia Komaiszko

Dziennikarka, fotograficzka, redaktorka i twórczyni Listów z dalekapisarka i poetka o polskich korzeniach z Litwy rodem, autorka książek poetyckich i reporterskich o losach Polaków poza Polską, od wielu lat mieszka w Belgii.

Urodziła się w Nasielanach na Wileńszczyźnie. Ukończyła studia dziennikarskie w Mińsku. Pracowała w dzienniku „Czerwony Sztandar” – „Kurier Wileński”. Od 1994 r. mieszka w Belgii. Autorka książek reporterskich o Polakach w Kazachstanie, na Syberii, Kaukazie, Białorusi, Litwie. Współautorka almanachów poetyckich, książek, portali oraz audycji radiowych i telewizyjnych o Kresach, Litwie, emigracji, Polsce, Belgii; telewizyjnych i radiowych programów literacko-dziennikarskich w języku polskim, francuskim, angielskim, litewskim. Współzałożycielka stowarzyszenia słowiańskich i bałtyckich kultur „SlaWa” oraz polsko-belgijskiej organizacji non-profit „Salon Polonais Culture Art Littérature”. 

Od 1996 r. społecznie redaguje i wydaje periodyk społeczno-literacki i kulturalny w języku polskim, z zasięgiem na świat „Listy z daleka”, który jako unikatowe czasopismo został włączony do Biblioteki Klasycznych Tekstów Literatury Świata w ramach projektu UNESCO.

Wydane książki:
– W stronę światła. Wydawnictwo WSP im. T. Kotarbińskiego, Zielona Góra 1992;
– Motyle na łąkach dzieciństwa. Oficyna Dziennikarzy i Literatów „Pod wiatr”, Warszawa 1993;
– Nawet ptaki wracają. Zbiór reportaży o życiu Polaków poza Polską. Lublin 1999;
– Même les oiseaux reviennent. J. Chauveheid, Belgia 2006;
– Zielonosenne kaktusy. Listy z daleka, Liège, 2003;
– Wiatr z Hamburga. Norbertinum, Lublin 2005;
– Tajemny kwiat ruty. Listy z daleka, Liège  2008;
– Leodium, qui sera à moi. Mon Petit Editeur, Paryż  2010;
–  Światło Północy. Polonica, Stockholm, 2015.

Portret poetki Leokadii Komaiszko (pastel) wykonał Zbyszek Ikona – Kresowaty.

Henryk Sielewicz

Znany miłośnik astronomii z Wileńszczyzny.

Urodził się 7 października 1949 roku we wsi Osiniki-2. Ojciec – Antoni Sielewicz pochodził ze wsi Słoboda, a mama – Waleria Żukowska z Osinik-2. W 1953 roku rodzice przenieśli się do Wilna. Tu Henryk uczył się w szkole średniej nr 19, a po zrobieniu matury zaczął wcześnie pracować, gdyż ojciec zginął tragicznie, a mamie ciężko było utrzymać trzech synów, z których był starszy.

W 1971 roku został powołany do wojska. Służył w Połocku na Białorusi w piechocie. Strzelał pociskami przeciwpancernymi do czołgów, a po roku został przeniesiony do oddziału specjalnego. Z wojska wrócił jesienią 1973 roku. Urządził się do pracy w charakterze ślusarza w Zakładzie Maszyn Obliczeniowych w Wilnie. Pracował w biurze specjalnym, gdzie produkowano nowe maszyny obliczeniowe. Otrzymał wyższą kategorię ślusarza. Trwało to do 1991 roku, nim zakład ten doczekał się reorganizacji. Wtedy postanowił powrócić do rodzinnych stron. 1 maja 1991 roku wyjechał na stały pobyt do Słobody, żegnając Wilno.

Jeszcze jako chłopiec, mając 14 lat, marzył o astronomii. Udało się kupić małą lornetkę i był zachwycony, gdy spojrzał przez nią w nocy na gwiaździste niebo. Tak to od małej lornetki powiodła go droga ku gwiazdom. Po powrocie z wojska zaczął własnoręcznie szlifować zwierciadło do pierwszego teleskopu. W tamte czasy w sprzedaży teleskopów nie było, więc gdy udało się dostać książkę pod tytułem ,,Jak samu wykonać teleskop zwierciadlany”, po jej przeczytaniu przystąpił do pracy.

Pierwszym jego zwierciadłem był krążek o średnicy 11 cm. Na jego wykonanie uszło około dwóch lat, bo jeszcze nie miał nawyków do takiej roboty. Gdy jednak zakończył szlifować i polerować zwierciadło, a po wykonaniu do niego tubusu wieczorem po raz pierwszy spojrzał na planetę Jowisz, był zachwycony tym, co udało się zobaczyć. Jowisz wyraźnie miał tarczę, na powierzchni widoczne były pasy chmur oraz cztery jego jasne księżyce.

Często jeździł w piątki po pracy do Słobody, gdzie mieszkały dwie siostry ojca. Pomagał im, a jednocześnie zaczął budowę swego pierwszego obserwatorium astronomicznego. Było prymitywne oraz małych rozmiarów. Tam ulokował swój bezcenny dar – teleskop. Zresztą, niebawem zaczął szlifować inne zwierciadło o średnicy 14 cm. Ten drugi teleskop udało się wykonać dość szybko, gdyż już zgłębił technologię szlifowania szkieł.

Ulokował ten drugi teleskop w tymże obserwatorium, a po upływie pół roku zburzył swoje pierwsze obserwatorium i zaczął budowę drugiego, większego, które miało już pokój do odpoczynku po obserwacjach astronomicznych oraz na poddaszu obserwatorium. Tam ulokował teleskop o średnicy zwierciadła 20 cm. Było to już poważne urządzenie, z którego pomocą mógł prowadzić poszukiwanie komet oraz je obserwować.

Wykonał jeszcze sporo zwierciadeł dla znajomych oraz kolegów. Teleskop o średnicy zwierciadła 27 cm podarował gimnazjum jezuitów w Wilnie. Swój ostatni teleskop systemu Newtona wykonał już w ciągu 3 miesięcy, a zwierciadło posiadało średnicę 34 cm. Na jego szlifowanie i polerowanie metodą ręczną uszło 100 godzin, jako że dokładność musi wynosić 0,007 mikronów, czemu jednak sprostał.

W 1993 roku za sześć miesięcy zbudował sobie dom. W dole jest pokój, kuchnia, korytarz i weranda. Do ogrzewania służy piec kaflowy, który wykonał według własnej technologii. Na poddaszu urządził obserwatorium astronomiczne, a drugie obserwatorium, które służyło mu w penetracjach nieba ponad 20 lat, rozebrał.

W 1978 roku, jeszcze będąc w Wilnie, zapoznał się ze studentem Uniwersytetu Wileńskiego Kazimierzem Czernisem, który studiował astrofizykę i marzył, aby zostać zawodowym astronomem. W odróżnieniu od Henryka – miłośnika astronomii, samouka. Jeszcze mieszkając w Wilnie, jeździł razem z Kazimierzem na wieś do swego obserwatorium na nocne obserwacje w poszukiwaniu nowych komet.

Udało się tego dokonać 14 marca 1990 roku. Była akurat przejrzysta noc. Poszukiwali komety na zachodnim niebie. Około godziny 21.10 Kazimierz odnalazł nową kometę o jasności + 9 w skali magnitudo. Henryk potwierdził to odkrycie przez teleskop o średnicy zwierciadła 27cm (podarowany później jezuitom). Posłali telegram do Kijowa, a po upływie dwóch dni otrzymali radosną wiadomość, że kometa w rzeczy samej jest nowym obiektem i jej odkrycie zostało potwierdzone.

W swoim trzecim obserwatorium miał już komfortowe warunki do prowadzenia nocnych obserwacji astronomicznych, bo w dowolnej chwili mógł zejść schodami do pokoju, by wypić gorącej herbaty oraz ogrzać się przy ciepłym piecu.

Gdy pojawiła się możliwość wykonania większego teleskopu o średnicy zwierciadła 35 cm, pomieszczenie na poddaszu domu nie odpowiadało już wymogom, aby urządzenie to tam ulokować, więc postanowił zbudować oddzielne większe obserwatorium. Nowe, już czwarte z kolei, obserwatorium zbudował w ciągu 3 miesięcy, a wykonanie samego teleskopu zajęło pół roku. To już przyrząd dość poważny, z którego pomocą można obserwować oraz fotografować nocne niebo przy długich ekspozycjach.

Często obserwatorium w Słobodzie wraz z wychowawcami odwiedzają uczniowie pobliskiej szkoły średniej w Ławaryszkach. Henryk Sielewicz powiada im o astronomii, pokazuje teleskop.

Źródła:
Książka „Slabados kaimo istorija ir tradicijos” – Kaunas, 2012

Autor pracy:
Sebastian Głazko –
nauczyciel Waldemar Szełkowski
Gimnazjum im. J.I. Kraszewskiego w Wilnie
WYRÓŻNIENIE w Konkursie „Wileńszczyzna mą Ojczyzną”

Aleksander Lewicki

Aleksander Lewicki – urodził się 18 lutego 1959 roku na terenie obecnej Białorusi w katolickiej polskiej rodzinie. Ukończył 10 klas szkoły białoruskiej z nauczaniem w języku rosyjskim. Ojczystego języka w piśmie nauczył się sam. W swojej rodzinnej wsi Bojary był jedynym dzieckiem mówiącym po polsku i wielokrotnie poniżany za polską mowę. Od roku 1976 do dziś mieszka w Wilnie. Zaliczył 3 lata Wileńskiej Politechniki. Ciężka finansowa i rodzinna sytuacja spowodowały przerwanie studiów. Od roku 2007 pracuje ochroniarzem w litewskim progimnazjum im. Szymona Daukantasa w Wilnie. Zawsze czuł potrzebę pisania. Posługuje się w mowie i piśmie 4-ma językami (polskim, rosyjskim, białoruskim i litewskim).

Przez wiele lat pełnił funkcję przewodniczącego ”Klubu Sławianskaja Gostinnaja”, potem konferansjera w ”Klubie Rosyjskiej Inteligencji Miasta Wilna” i w-ce prezydenta Klubu ”Desiderija”. Poeta jest również organizatorem spotkań literackich ludzi pióra z Macierzy na Litwie. Od roku 2011 współpracuje z Sekcją Literacką MTK, czego owocem są tłumaczenia na język rosyjski i białoruski polskich poetów. Współpraca z ”Nacionalinė Knyga” przyniosła tłumaczenie wiersza litewskiego na język polski.

Aleksander Lewicki wielokrotnie występował w Polsce (Warszawa, Ciechanów, Siedlce) Białorusi (Mińsk, Postawy) oraz tam gdzie żyje – na Litwie, o czym często pisano w prasie. Wydał w Polsce 3 tomiki poezji: dwa w języku polskim (wydawnictwo SGGW w Warszawie) ”Wiersze wybrane” 2003 r. i ”Głos z Kresów Wschodnich” 2006 r., trzeci „S lubowjiu k Wam…Wasz Aleksander Lewicki” w języku rosyjskim – Mazowieckie Towarzystwo Kultury. W roku 2016-tym zawdzięczając Mazowieckiemu Samorządowemu Centrum Doskonalenia Nauczycieli (Wydział w Siedlcach) ukazał się kolejny tomikpod nazwą “Szukając błękitnej ścieżki…“. Piąty tomik autora – „Przychodzę opowiedzieć o…“ (2017 r.).

Poezja Aleksandra Lewickiego – to krzyk duszy tęskniącej za krajem, to ogromne zawierzenie Bogu, to patriotyzm, miłość, prostota, szczerość aż do bólu. Poezja serca i formy, wieczne poszukiwanie…

Najważniejsze nagrody:

  • W 1995 r. pełnił dyżury przy grobie ks. Jerzego Popiełuszki w Warszawie. W 2004 r. odznaczony został medalem ”20-lecia Służby przy Grobie”
  • 1996 r. – laureat konkursu literackiego w Białymstoku.
  • 2001 r. – laureat na VIII Międzynarodowym Konkursie Poetów Emigrantów (Floryda – USA)
  • 2014 r.I nagroda Konkursu Literackiego im. Jana Kochanowskiego w Czarnolesie i Barcinie.
  • 2014 r. – w Wilnie z rąk Pani Senator Barbary Borys-Damięckiej odebrał medal “Za Zasługi dla Mazowsza”
  • 2015 r. – z rąk Pani Wiceprezydent Anny Sochackiej m. Siedlce otrzymał odznakę honorową ”Zasłużony dla Kultury Polskiej” (podpisała Pani Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Małgorzata Omilanowska).

Jarosław Królikowski

Jarosław Królikowski urodził się 23 grudnia 1961 roku we wsi Kiejpuny (rej. Wileński) w rodzinie Wacława i Stefanii (z Pietkiewiczów) Królikowskich, jako trzecie dziecko. Dzieciństwo spędził w podwileńskiej Rudominie, w 1978 r. zakończył szkołę średnią nr 37 w Winie, w roku 1981 ukończył Technikum elektro-mechaniczny, w tym że roku został powołany do służby w wojsku sowieckim, gdzie otrzymał zawód spawacza oraz uczestniczył w zespole estradowym. Po powrocie z wojska w 1983 r. ożenił się z Ritą Maldis. Pracował m.in. w Rudomińskim zakładzie mechanicznym, w Republikańskim laboratorium metrologii, w latach 1990-1992 mianował stanowisko zastępcy starosty gminy Niemieskiej, pracował w spółkach „Elektroskandia”, „Consena”, obecnie zajmuje stanowisko menedżera w spółce „Litelektro”.

Jest dobrze znanym na Wileńszczyźnie piosenkarzem i muzykiem, autorem wielu piosenek religijnych do słów wileńskiego poety Aleksandra Śnieżki. Od 1991 roku śpiewa w chórze kościelnym w parafii Matki Bożej Dobrej Rady w Rudominie, był wieloletnim solistą zespołu „Rudomianka”, jest aktorem Polskiego Studia Teatralnego w Wilnie, członkiem Klubu Miłośników Piosenki Biesiadnej oraz zespołu „Wileńska biesiada”. Stały uczestnik i członek Komitetu Organizacyjnego Festiwalu „Ciebie, Boże, Wysławiamy”.

Zespół INVENTUM

Zespół INVENTUM powstał w 2016 roku z młodzieżowego zespoliku kościelnego. Celem zespołu jest śpiewać w różnych językach muzykę popularną we własnych aranżacjach. Zespół śpiewa w ośrodkach kultury rejonu wileńskiego, bierze udział w festiwalach „Cecyliada”, „Sielos” oraz Dniu Muzyki Ulicznej. Brał udział w projektach, łączących w jedno różne zespoły i chóry. Do zespołu należą członkowie z różnych miejscowości – z Korwia, Dukszt oraz z Wilna. Założycielem i kierownikiem zespołu jest Grzegorz Pilecki.

Schola „Śpiewające Rafałki”

Dzieci i młodzież upiększają swoim śpiewem liturgię Mszy Świętej w każdą niedzielę, święta i uroczystości. Schola bierze udział w Festiwalach Piosenki Religijnej „Cecyliada”, „Ciebie, Boże, Wysławiamy” oraz „Sielos”, a także na Górze Krzyży w Szawlach.

Mają nagrane dwie płyty.
Jedna z nich zawiera psalmy z Pisma Świętego w aranżacji własnej, druga zaś – kolędy tradycyjne.

„Rafałki” nie zapominają o budowie duchowej, dlatego każdego roku mają wyjazdy rekolekcyjne adwentowe i wielkopostne. Każdego roku odpoczywają na wspólnych „wakacjach z Bogiem”. Są to pielgrzymki, wyjazdy do Polski oraz namioty nad wodą.

Schola „Gloria”

W każdą niedzielę dzieci i młodzież śpiewają na Mszy św. w parafii, także mają za sobą udział w kilku festiwalach i koncertach. Chwalą Pana w nowoczesnych rytmach, zachęcając w ten sposób brać czynny udział zarówno w liturgii, jak i śpiewać wspólnie podczas ich występów.

Scholą kieruje Paweł Prentkielewicz.

Zofia Tylingo

Od 2000 roku prezes koła ZPL w Ciechanowiszkach, palmiarka, od 1995 roku przez 15 lat członkini zespołu „Cicha Nowinka”. Była u początków stworzenia zespołu.

Jest jedną z założycieli Muzeum Palmiarstwa w Ciechanowiszkach. Pomysłodawca i jedna z założycielek zespołu „Ciechanowiszczanka”.

Waldemar Dudojć

Waldek jest aktywny, bierze aktywny udział w różnych imprezach w rejonie wileńskim i nie tylko. Należy do zespołu „Ciechanowiszczanka”.

Młody artysta śpiewa, gra na akordeonie, prowadzi koncerty, recytuje, także parodiuje słynnych wykonawców, takich  jak np. „Wierka Serdiuczka”. Na Festiwalu „Rytmy Wileńszczyzny” w 2015 roku zajął I miejsce. W 2013 roku wziął udział w „Talentach Wileńszczyzny” i trafił do finału.

Zespół „Ciechanowiszczanka”

Do zespołu należy 9 osób: Eduard Michalkiewicz – kierownik, chor tworzą Zofia Tylingo, Waldemar Dudojć, Marzena Dziatłowska, Jadwiga Dziatłowska, Danuta Kuryło, Lucja Najranowska, Karolina Gornatkiewicz, Krystyna Jacznik.

Wykonują wileńskie oraz polskie utwory ludowe i patriotyczne. W repertuarze mają także utwory ludowe w języku białoruskim.

Polski Artystyczny Zespół Pieśni i Tańca „Wilia”

Zespół bierze aktywny udział w krajowych oraz międzynarodowych festiwalach i przeglądach, ma na swym koncie ponad 1500 koncertów na różnych scenach Litwy i poza jej granicami.

Za całokształt działalności artystycznej i kultywowanie tradycji polskich na Litwie zespół został wyróżniony wieloma odznakami Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Litewskiej.

Zespół ma w swoim repertuarze polskie tańce narodowe, suity regionalne z prawie wszystkich regionów Polski oraz bliskie sercu pieśni i tańce Ziemi Wileńskiej.

Zespół wokalny „Kresowy płomień”

Zespól wokalny „Kresowy płomień” został założony 25 września 2002 r. Inicjatorami byli mieszkańcy Zujun, którzy stanowią podstawową część zespołu. Kolektyw wykonuje m.in. polskie piosenki ludowe oraz utwory współczesne.

Zespół brał aktywny udział w organizowanych przedsięwzięciach, niejednokrotnie gościł w Polsce. Ma niejedno odznaczenie.

Po paroletniej przerwie zespół znowu wrócił na scenę 6 lipca 2015 roku i wziął udział w koncercie poświęconym Dniu Koronacji Księcia Mendoga.

Od czasu wznowienia swojej działalności scenicznej, zespół wziął udział w ponad 60 przedsięwzięciach.

A były to m.in.:
– Międzynarodowy Festiwal Wspólnot „Nida InterComm-2015“ w Nidzie. Uczestników Festiwalu było wielu i to z różnych zakątków świata (Łotwa, Estonia, Gruzja, Rosja, Białoruś, Niemcy i in.) – ogółem ponad 30 zespołów. „Kresowy Płomień” wykonał dwa utwory w języku polskim oraz znalazł się wśród Laureatów;
– V Republikański Festiwal Zespołów Ludowych w Kownie – „Kresowy Płomień” był jedynym polskim zespołem wśród uczestników, zaprezentował polskie utwory ludowe, współczesne oraz utwór miejscowych polskich autorów;
– Święto-Konkurs Zespołów Wokalnych „Šilų aidai“ w Šilalė – przez cały dzień w Ośrodku Kultury trwało święto zespołów wokalnych z całej Litwy. Wśród zebranych zespołów „Kresowy płomień” był jedynym polskim zespołem, wykonał jeden utwór w języku litewskim, jeden w języku polskim. Również był jednym z dwóch zespołów, które przybyły na święto w strojach ludowych;
– Festiwale Kultury Polskiej na Litwie „Pieśń znad Wilii” w Wilnie;
– Festiwal Pieśni i Poezji Religijnej „Ciebie Boże Wysławiamy” w Wilnie;
– i in. konkursy, wieczory poetyckie, koncerty świąteczne – m.in. w Rudaminie, Kowalczukach, Duksztach, Mejszagole, Płacieniszkach, Rudziszkach, Krawczunach, Zujunach i Ciechanowiszkach.

W lipcu 2018 r. zespół uczestniczył w uroczystym otwarciu Parku Pamięci oraz odsłonięciu tablicy na głazie pamiątkowym w ramach obchodów Jubileuszu 100-lecia odzyskania niepodległości Polski w Majdach (Polska) oraz wystąpił podczas XXIV Międzynarodowych Prezentacji Folklorystycznych „Lato w Mojdach 2018” z programem wileńsko-historyczno-rozrywkowym.

7 września 2019 r. „Kresowy Płomień” – jako jedyny polski zespół – wziął udział i wystąpił z polskim programem ludowo-estradowym w uroczystym święcie parafialnym z okazji 20-lecia powstania parafii św. Józefa na Zameczku (dzielnica Wilna – Pilaitė).

Członkowie zespołu śpiewają, jak również sami aktywnie uczestniczą w organizacji różnego rodzaju przedsięwzięć.

Poprzez swoją działalność zespół dąży do promocji i zachowania kultury polskiej na Litwie. Kolektyw w swoim repertuarze ma przede wszystkim polskie piosenki ludowe i utwory współczesne.

Mord Polaków w Glinciszkach

Trzecia dekada czerwca 1944 roku zapisała się w historii stosunków polsko-litewskich niechlubnie z obydwu stron. Wzajemna nienawiść osiągnęła swe apogeum – po obu stronach polała się krew wielu niewinnych ludzi.

Zaczęło się w Glinciszkach koło Podbrzezia. Był to majątek Jeleńskich, administrowany przymusowo przez Landbewirtschaftungsgesellschaft Ostland (LO) w grupie majątków, której dyrektorem był współpracujący z AK ziemianin z Rogówka pod Kownem Władysław Komar „Malutki” – notabene ojciec późniejszego mistrza olimpijskiego w pchnięciu kulą z Igrzysk w Monachium Władysława Komara.

20 czerwca nad ranem patrol V Brygady Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, dowodzony przez Antoniego Rymszę „Maksa”, dokonał rekwizycji żywności i paszy dla koni w wyżej nadmienionym majątku. Gdy partyzanci z zarekwirowanymi dobrami wracali do swojej bazy, zostali zaatakowani przez litewskich policjantów z Podbrzezia. W potyczce tej zginęło 4 będących na służbie u Niemców funkcjonariuszy.

Fakt ten wywołał prawdziwą wściekłość litewskiego garnizonu w Podbrzeziu. Postanowiono wziąć krwawy odwet na Polakach – mieszkańcach Glinciszek. Według przyjętego niemieckiego zwyczaju zdecydowano zamordować po 10 Polaków za każdego zabitego funkcjonariusza.

O 6 rano do pogrążonych jeszcze we śnie mieszkańców majątku wtargnął wyraźnie żądny zemsty oddział 258 batalionu litewskiego pod dowództwem porucznika Polekauskasa. Zaspanych ludzi brutalnie wyciągano z mieszkań. Nieszczęśników, a było ich 40, popędzono w kierunku pobliskiej szosy i tam, przy skrzyżowaniu traktu z aleją parkową, rozpoczęto egzekucję.

Ogółem zamordowano 38 osób, jak miejscowych tak też przyjezdnych. Masakrę opisał naoczny świadek, czternastoletni wówczas Henryk Koneczny, który wyszedł wcześniej do ogrodu, skąd ukryty za krzakiem – obserwował przebieg krwawej rzezi.

Rozstrzeliwano partiami, nie szczędząc nikogo – dzieci, kobiety, starców. Zabito m. in. czworo małych dzieci od 3 do 5 lat i czworo ludzi starych, od 63 do 84 lat. Jedenastu mężczyzn sprowadzonych specjalnie przez policję musiało wykopać dół, do którego byle jak wrzucono ciała ofiar.

Wieść o straszliwej zbrodni dotarła do Komara, który natychmiast wyruszył do Glinciszek samochodem służbowym w towarzystwie zastępcy kierownika LO – Niemca Hoffmanna i niemieckiego kierowcy.

Po zorientowaniu się na miejscu o tragicznym wydarzeniu, Komar pośpieszył w drogę powrotną do Wilna przez Podbrzezie. Tu doszło do nowej tragedii.

Litwini zatrzymali samochód, wyciągnęli z niego Komara, a Niemcom kazali jechać dalej. 34-letni Komar wyrwał się litewskim policjantom, lecz przy próbie ucieczki został postrzelony, a następnie bestialsko uśmiercony przez oprawców. Wśród Litwinów panowało podobno przekonanie, że zlikwidowali komendanta AK Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”.

Wkrótce do Glinciszek przybyli niemieccy policjanci wraz z przedstawicielami LO.

Po przeprowadzeniu dochodzenia ściągnęli z Podbrzezia Litwinów i kazali im dokonać ekshumacji zwłok. Gdy to nastąpiło, ciała złożono do trumien i pogrzebano nieopodal drogi wiodącej do Podbrzezia. Władysław Komar za zgodą Gebietskommisara Horsta Wolfa z pomocą rodziny spoczął na wileńskiej Rossie.

Na rozkaz naczelnika niemieckiego sztabu zwalczania partyzantki Musila aresztowano dowódcę oddziału litewskiego Polekauskasa, odpowiedzialnego za dokonanie masakry i 33 żołnierzy. Stanęli oni przed sądem SS. Ten zagroził rozstrzelaniem, aczkolwiek skończyło się na przeniesieniu ich w inne miejsce.

Już 20 czerwca w godzinach popołudniowych sztab V Brygady „Łupaszki” został powiadomiony o mordzie w Glinciszkach. Dowódca brygady natychmiast zarządził alarm bojowy i pogotowie marszowe. Do majątku wysłano najpierw sekcję zwiadu konnego, a w ślad za nią oddział kawalerii i piechoty.

Jednakże jednostki V Brygady dotarły do Glinciszek już po wycofaniu się Litwinów.

Oczom partyzantów ukazał się wstrząsający obraz. W przydrożnych rowach leżały jeszcze nieprzykryte ziemią trupy mieszkańców majątku. Niektóre kobiety przed rozstrzelaniem przywiązano drutem do pni drzew. Widzieli też zbroczone krwią ciała maleńkich dziewczynek.

Na twarzach żołnierzy i oficerów pojawiła się złość i nienawiść. W tej atmosferze rotmistrz Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka”, w myśl sławetnego oko za oko, ząb za ząb, pochopnie, bez uzgodnienia ze sztabem Wileńskiego Okręgu AK, postanowił dokonać krwawego odwetu. Wybór padł na litewską wieś Dubinki, w której, jak się dowiedziano od siatki konspiracyjnej, mieszkały rodziny niektórych policjantów – sprawców masakry w Glinciszkach. Niebawem o tych tragicznych wydarzeniach dowiedziało się także dowództwo Okręgu AK. „Wilk” Krzyżanowski zakazał odwetu, postanowił zareagować tylko bezkrwawą demonstracją siły oddziałów AK na Litwie Kowieńskiej. Operację tę powierzono zgrupowaniu AK majora Mieczysława Potockiego „Węgielnego”. Równocześnie komendant „Wilk” wysłał natychmiast do brygady „Łupaszki” łącznika z rozkazem, zabraniającym podejmowania jakichkolwiek kroków odwetowych na ludności cywilnej.

Niestety, łącznik nie dotarł na czas, gdyż V Brygada znajdowała się już w szybkim marszu w kierunku Dubinek.

Oddziały brygady „Łupaszki” 23 czerwca zaatakowały ufortyfikowaną litewską wieś, przełamały umocnienia, i, niestety, dokonały – jako pochodnej z Glinciszek – krwawej rozprawy z 27 mieszkańcami, wśród których były też kobiety i nieletnie dzieci. A przyznać trzeba, że pod gorącą rękę trafiła się im też Polka Anna Górska z kilkuletnim synkiem. W ten sposób dowództwo V Brygady złamało rozkaz nr 5 z dnia 12 kwietnia 1944 roku, w którym kategorycznie zabroniono stosowania jakiegokolwiek gwałtu w stosunku do ludności cywilnej, niezależnie od narodowości i wyznania.

Roman Korab-Żebryk w książce, opatrzonej tytułem „Biała Księga. W obronie Armii Krajowej na Wileńszczyźnie” pisze:

„Ten pojedynczy przypadek w historii AK na Wileńszczyźnie zbiorowego mordu na ludności cywilnej jest zbrodnią, która splamiła honor Armii Krajowej. Takie postępowanie obce było etosowi AK. Nie mogą tej zbrodni usprawiedliwiać nadzwyczajne okoliczności – zrozumiałe wzburzenie całego oddziału na wieść o wymordowaniu w Glinciszkach prawie 40 Polaków, w tym ciężarnych kobiet, starców i dzieci. Mogą one jedynie stanowić okoliczność łagodzącą. Również natarcie brygady „Łupaszki” na Dubinki nie było podobne do akcji litewskiej policji w Glinciszkach. Dubinki były przygotowane do samoobrony, dwór w Dubinkach był broniony przez bunkier ze stałą załogą policyjną. Bunkier został zdobyty przez zaskoczenie atakiem granatami, komendanta załogi policyjnej zastrzelono we własnym mieszkaniu. Akcja odwetowa miała więc, przynajmniej częściowo, charakter walki zbrojnej, a nie otwartego morderstwa”.

Tak zresztą ocenia odwet w Dubinkach nie tylko Korab-Żebryk, ale też cała polska historiografia.

Miejscowa ludność nigdy nie zapomniała o straszliwej tragedii w Glinciszkach. Na jej miejscu składano kwiaty, ustawiano krzyże, w pewnym momencie ofiary zaczęła uwieczniać kamienna bryła. Z napisem po rosyjsku informującym, że tu spoczywają „żertwy faszizma”. W roku 1994 w miejsce tablicy rosyjskiej pojawiła się polska, poświadczająca, iż miejsce to jest miejscem wiecznego spoczynku ofiar II wojny światowej. Żeby mniej ubliżać prawdzie historycznej, w roku 1997 z inicjatywy podbrzeskiego koła Związku Polaków na Litwie obok kamienia przemilczającego wstydliwie sprawców zbrodni ustawiono metalowy krzyż z tablicą, na której widniał napis: „Zginęli 20 czerwca 1944 roku dlatego, że byli Polakami” oraz wymieniana z imion i nazwisk pełna lista poległych. Prawda próbowała więc uchylić delikatnego niczym muślin rąbka tajemnicy.

Społeczność polska na Litwie miała prawo liczyć, że tej do końca stanie się zadość.

Po tym, kiedy do akcji uporządkowania miejsca zbiorowej mogiły włączyła się Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z siedzibą w Warszawie, sporządzając całościowy jego projekt. Starosta gminy Henryk Gierulski wspomina o wielkiej radości na wieść, iż spoczywający w Glinciszkach będą mieli nareszcie osobne krzyże, czyli że zostanie założony cmentarzyk.

Jego uroczyste otwarcie nastąpiło 4 lipca 1999 roku. Owszem, wcześniej dokładnie splanowane krzyże stanęły w smutnym dwuszeregu, na granitowej płycie z wizerunkiem Ostrobramskiej Pani wyryto imiona i nazwiska wszystkich poległych. Radość z tego faktu została jednak wyraźnie zmącona.

Napisowi o spoczywających ofiarach nie towarzyszyła bowiem informacja, z czyjej ręki padły. Jak się później okazało, nie do końca stanowcze w tym względzie były placówki dyplomatyczne Rzeczypospolitej Polskiej w Wilnie, pilotujące temat uwiecznienia krwawej masakry rodaków w Glinciszkach. Po tym, gdy strona litewska wyraźnie stanęła okoniem, by nazwać rzeczy po imieniu, zaniechano wykucia w granicie pełnej prawdy. Tymczasem jej brak jakże wymownie choć sarkastycznie skwitował jeden z obecnych na uroczystości starszych ludzi: „To tak, jakby zostali oni zamordowani przez kosmitów”.

Taka konstatacja ma rację bytu, jeśli się uzmysłowi, że na pomniku ofiar „Łupaszki” w Dubinkach sprawcy zostali przez Litwinów wskazani. I słusznie. Bo o okrucieństwach wojny mówić półgębkiem bądź półprawdami się nie da. Choćby cała prawda była niewygodna, bolesna, padała cieniem na dziś żyjących. Bo niedomówienia niepotrzebnie obrastają emocjami, pozostawiają w świadomości gorzki osad. Nie przyczyniając się do tego, by z obu stron niczym na zgodną komendę wyciągnęły się dłonie na znak pojednania i padły niekłamane przeprosiny.

Henryk Mażul

Chór „Confido”

Śpiewa codziennie podczas Mszy św., bierze aktywny udział w Festiwalu „Ciebie, Boże, Wysławiamy”, w Opiekach Matki Bożej Ostrobramskiej, w świętach parafialnych czy to śpiewając, czy częstując przybyłych na święto gości swoimi przepysznymi wypiekami. Uczestniczy w Nabożeństwach Drogi Krzyżowej zarówno w kościele, jak i w Kalwarii Wileńskiej.

Chór tworzą osoby w pięknym wieku, kiedy wreszcie można korzystać z życia pełnią sił! Przez jakiś czas istniał pod nazwą „Senioreczki”, zaś od października 2011 r. nosi nazwę „Confido”.

Motto chóru – mamy swój wiek, ale nadal jesteśmy młode duchem!

Schola GAUDIUM

Do jesieni 2016 r. schola śpiewała w niedziele i uroczystości podczas Mszy św. w kościele pw. bł. Jerzego Matulewicza w Wilnie, również gościnnie w innych parafiach Wileńszczyzny. Brała aktywny udział w Festiwalach, koncertach dobroczynnych organizowanych przez zespół „Stella Spei”, spotkaniach opłatkowych i in.

Od września 2016 r. schola należy do kościoła św. Teresy (Ostra Brama) w Wilnie.

Scholę tworzą dzieci uzdolnione muzycznie, grają na różnorodnych instrumentach, takich jak skrzypce, akordeon, saksofon czy też gęśli.

Zadaniem scholi jest nieść radość. Stąd też nazwa scholi brzmi GAUDIUM, co z języka łacińskiego tłumaczy się jako RADOŚĆ.

Kierownikiem scholi jest Ilona Jurewicz.

Katarzyna Szydłowska i zespół CASUS

W sierpniu 2011 roku w parafii pw. św. Józefa w Korwiu redemptoryści przeprowadzili rekolekcje dla dzieci i młodzieży. Po tych rekolekcjach młodzież wyraziła potrzebę wysławiania Boga na Mszy św. Początkowy skład zespołu był: wokalistka Katarzyna Szydłowska, dwie gitarzystki – Jolanta Pilecka i Beata Pečiulytė, oraz wokal pomocniczy – Witalij Kuzniecow. Później do zespołu dołączyła jeszcze jedna gitarzystka Karina Tumasz, śpiewający Daniel Ozarowicz, Marius Klimantavičius i Nerijus Viešūnas, oraz Eduard Michalkiewicz, który śpiewa i gra na bębnie. Co niedzielę zespół śpiewa na mszy św. w Korwiu o godz. 13.

Repertuar zespołu: piosenki, których uczestnicy nauczyli się właśnie na rekolekcjach, zaś nieco później repertuar był uzupełniony litewskimi piosenkami religijnymi oraz popularnymi piosenkami w językach polskim, litewskim i rosyjskim. Jednak absolutna większość repertuaru – piosenki religijne.

Zespół sporo koncertuje na świętach w Korwiu, Mejszagole i jej okolicach. W 2011 r. w swojej kategorii zespół zajął pierwsze miejsce na „Głosach niemenczyńskich”. Brał udział w przeglądzie zespołów kolędniczych w Rudominie, w Festiwalu Pieśni i Poezji Religijnej „Ciebie, Boże, Wysławiamy”. Często śpiewa na przedsięwzięciach, organizowanych przez Centrum Młodzieżowe Archidiecezji Wileńskiej (VAJC) – wieczory wspólnot, adoracje, msze św. Śpiewali również dla kardynała i biskupa. Wielkim zaszczytem członkowie zespołu liczą zaproszenie na festyn współczesnej piosenki religijnej SIELOS 2012 w Birżach.

Zespół łączy nie tylko muzyka, ale też wspólne spędzanie wolnego czasu – filmy, wyjazdy i imprezy.

Wideo:

1. Oddaję Tobie dziś
2. Ave Maryja Jasnogórska
3. Esantis
4. Godzien jesteś
5. Kolorowe Jarmarki
6. Takie tango
7. Krajka
8. Nie było miejsca dla Ciebie

Wincenty Salwiński (1914-1939)

Rodzina Salwińskich od dawna mieszkała w okolicach Wilna. Była to szlachta ziemiańska.

We wsi Piktokańce (dwadzieścia kilometrów od Wilna) w 1813 r. urodził się Karol Salwiński, pradziadek Wincentego. Ojciec Wincentego Salwińskiego, też Wincenty, po zawarciu związku małżeńskiego w kościele w Rudominie z Teofilią Żeromską zamieszkał w jej rodzinnym majątku w Sokolnikach koło Rudominy. Tam na świat przyszły wszystkie ich dzieci: Feliks – 1905 r., Zofia – 1906 r., Władysław – 1908 r., Józef – 1910 r., Janina – 1913 r., Wincenty – 1914 r., Wacław – 1916 r., Jadwiga – 1924 r. Jadwiga zmarła jako małe dziecko, zaś Zofia oraz Janina założyły rodziny i przez całe życie mieszkały w Sokolnikach. Władysław zginął śmiercią tragiczną wraz po wojnie. Wacław, najmłodszy w rodzinie, po wojnie osiadł na półwyspie helskim. Przez długie lata był dyrektorem domu wypoczynkowego „Merkury” w Juracie. Józefa wojna rzucała po całej Europie, ożenił się i zamieszkał na stałe w Londynie, gdzie przebywał do końca swych dni. Natomiast Feliks, najstarszy z rodzeństwa, wrócił do rodzinnej posiadłości i zamieszkał w Nowych Piktokańcach.

Wincenty Salwiński urodził się 15 sierpnia 1914 r. w Sokolnikach. Ochrzczono go w kościele katolickim w Rudominie. W latach 1929-1931 uczył się w trzyklasowej Publicznej Szkole Powszechnej w tejże Rudominie. Trzeba przyznać, że nie należał tu do najlepszych uczniów, ponieważ ogólny wynik roku szkolnego był zawsze tylko „dobry”. Miał zdolności do robótek ręcznych oraz do ćwiczeń cielesnych. W 1932 roku rozpoczął naukę w czteroklasowej Publicznej Szkole Powszechnej. Zrobił znaczne postępy i miał bardzo dobre wyniki, ukończył szkołę z wyróżnieniem. Był zamiłowany w geografii oraz w geometrii, o czym świadczą zeszyty i ćwiczeniówki, świadectwa szkolne Wincentego. Wszystko to pieczołowicie przechowywał najstarszy brat Feliks. Mając tak dobre wyniki w nauce, bez trudu kontynuował naukę w szkole rolniczej w Bukiszkach i po jej ukończeniu został agronomem. Na jego decyzję wpłynęła miłość do ziemi oraz to, że rodzice, właściciele dość dużego majątku, chcieli, aby był zarządzany i uprawiany fachowo. Jeszcze jako uczeń szkoły rolniczej, założył uprawę truskawek, co w tym czasie i w tych okolicach było rzadkością.

W dniu 17 września 1939 r. wojska Związku Radzieckiego wkraczają do Polski. Wilno było tylko częściowo przygotowane do obrony. 18 września, przed godziną 18.00, dowódca garnizonu wileńskiego, płk Jarosław Okulicz-Kozaryn wydał rozkaz o niebronieniu Wilna i wycofaniu wojska polskiego z linii obronnej i ewakuacji na Litwę. Gdy sowieci wkroczyli do Wilna, nikt nie stawił oporu, wyjątek stanowiła młodzież gimnazjalna i akademicka oraz nieliczne grupy wojskowe. Wincenty Salwiński wraz z szeregowymi Piotrem Stacirewiczem i Wacławem Sawickim podjęli samowolną decyzję o zaciągnięciu warty przy grobie Matki i Serca Piłsudskiego. Dwaj szeregowi zginęli na miejscu. Wincenty jeszcze się bronił, ale został śmiertelnie ranny i zmarł od upływu krwi na wzgórzu naprzeciwko Rossy. Jeszcze wiele lat po upływie wojny na tym miejscu nie rosła trawa, ziemia była przepalona krwią. Feliks Salwiński został powiadomiony o śmierci młodszego brata. Przyjechał z Sokolników do Wilna, aby go pochować. Na miejscu znalazł zwłoki jeszcze dwóch żołnierzy i wszyscy trzej spoczęli na Rossie, a na grobach stanęły drewniane krzyże. Zginęli, jak mówił J. Piłsudski: „Żołnierz umiera dla innych, nigdy dla siebie.” W latach siedemdziesiątych Feliks otrzymał pozwolenie władzy radzieckiej na postawienie kamiennych pomników.

 

Zespół „Stella Spei”

Przez cały czas istnienia zespołu, nawet jeszcze przed jego powstaniem, młodzież wyrażała chęć niesienia pomocy innym. Byli w Domach Dziecka z darami, śpiewali dla niepełnosprawnych, odwiedzali rodziny, potrzebujące pomocy.

Młodzież była w Domach Dziecka w Podbrodziu i Solecznikach z darami i świątecznymi przedstawieniami, udawała się do innych parafii oraz organizowała w swojej parafii zabawy z okazji Walentynek i Andrzejek.

Byli z koncertami i przedstawieniami w Polsce (Gdańsku, Przedborzu – Górach Mokrych, w Tucholi) oraz w Wilnie i na Wileńszczyźnie (Jaszunach, Turgielach, Kowalczukach, Szumsku, Nowej Wilejce, Podbrzeziu, Taboryszkach, Ejszyszkach, Solecznikach, Niemenczynie, Zujunach i w innych parafiach oraz w Domach Kultury).

Od 2007 roku zespół w Domu Kultury Polskiej w Wilnie organizuje Świąteczne Wieczory Kolędowe, powiązane z akcją dobroczynną na rzecz potrzebujących. Dzięki pomocy ofiarodawców mogli wesprzeć Domy Dziecka w Podbrodziu i w Solecznikach, Centrum Dziennego Pobytu Osób Niepełnosprawnych w Niemenczynie, Solecznickie Centrum Dziennego Pobytu dla Osób z Upośledzeniem Umysłowym i jego wychowanków, Hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie. Ponadto w ostatnich latach starają się też wspierać konkretne osoby, które borykają się ze zdrowotnymi i finansowymi problemami.

22 września 2018 r. na Litwę z pielgrzymką przybył papież Franciszek. Spotkanie papieża Franciszka z młodzieżą na placu Katedralnym w Wilnie poprzedził kilkugodzinny program modlitewno-artystyczny. Zespół „Stella Spei” był jedynym polskim zespołem, który wziął udział w specjalnym programie w oczekiwaniu na Papieża Franciszka. Młodzież wykonała utwór P. Bębenka „Jezu ufam Tobie” – na rozpoczęcie i na zakończenie koronki do Miłosierdzia Bożego.

*****
Otóż gwiazda jest symbolem światła, pewnej tajemniczości. Ukazując się wysoko w niebie nad Betlejem, oznajmiła całemu światu o narodzeniu Zbawiciela. To zwiastunka dobrej nowiny, światło życia, niosące za sobą tyle ludzkich serc. A nadzieja? Tak często ją tracimy i świat wali się pod nogami, staje się coraz bardziej nietrwały, kopie nam dołki, zawodzi, rani… Jednak w sercu człowieka pozostaje ta nadzieja na cud, na odrobinę dobra oraz iskierkę szczęścia w pochmurnej codzienności, aby żyć, stawiać czoło trudnościom i osiągnąć swój życiowy cel.

Właśnie taką gwiazdą nadziei (łac. „Stella Spei”) pragnie być zespół, aby przynosić światło i radość do serc wszystkich osób, których spotykają na swej drodze. Chcą zaświecić tak jasno, aby głos Pana usłyszeli Ci, którzy już utracili nadzieję. Niech swą gwiazdę odnajdą osoby jej szukający.

Błogosławiony ks. Michał Sopoćko (1888-1975)

Po ukończeniu szkoły miejskiej w Oszmianie wstąpił w 1910 roku do Seminarium Duchownego w Wilnie. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1914 roku. W latach 1914-1918 był wikariuszem w parafii Taboryszki. W 1918 roku wyjechał do Warszawy i podjął studia w zakresie teologii moralnej na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego, które ukończył magisterium w 1923 roku, a w 1926 roku uzyskał tam tytuł doktora teologii. W latach 1922-1924 studiował także w Wyższym Instytucie Pedagogicznym. Od 1919 roku był jednocześnie kapelanem wojskowym. W 1924 roku powrócił do rodzimej diecezji, pozostając nadal w duszpasterstwie wojskowym, teraz już w Wilnie, aż do 1929 roku. W 1927 roku został mianowany ojcem duchownym w Seminarium Duchownym w Wilnie. W 1928 roku otrzymał stanowisko zastępcy profesora na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie oraz wykładowcy w Seminarium Duchownym. W 1932 roku zwolniony z funkcji ojca duchownego, poświęcił się głównie pracy naukowej. W 1934 roku habilitował się na Uniwersytecie Warszawskim w zakresie teologii pastoralnej i uzyskał stopień docenta. Pozytywnie zaopiniowany do tytułu profesora, nie uzyskał jednakże nominacji, z powodu trudności finansowych istniejących na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Stefana Batorego. Pracy dydaktyczno-naukowej oddawał się aż do zamknięcia Uniwersytetu i Seminarium w czasie II wojny światowej. Jego dorobek naukowy z tego okresu ujawnił się w licznych publikacjach z dziedziny teologii pastoralnej, homiletyki, katechetyki i pedagogiki. Pozostawił też liczne opracowania popularnonaukowe z zakresu problematyki religijno-społecznej.

W czasie okupacji niemieckiej udało mu się szczęśliwie uniknąć aresztowania i przez dwa i pół roku ukrywał się w okolicach Wilna. W 1944 roku po wznowieniu działalności Seminarium Duchownego w Wilnie wykładał w nim aż do jego zamknięcia w 1945 roku przez władze radzieckie i relegowania do Białegostoku. Jednocześnie udzielał się w duszpasterstwie przy kościele św. Jana, katechizował, zorganizował potajemnie kurs katechetyczny. Zagrożony aresztowaniem za tę działalność wyjechał w 1947 roku do Białegostoku. Tu objął wykłady w Seminarium ze swych specjalności: pedagogiki, katechetyki, homiletyki, teologii pastoralnej, teologii ascetycznej. Uczył też języka łacińskiego i rosyjskiego.

W latach powojennych prowadził intensywną akcję trzeźwościową w ramach Społecznego Komitetu Przeciwalkoholowego. Następnie w latach 1951-1958 zorganizował szereg miesięcznych i rocznych kursów katechetycznych dla zakonnic i osób świeckich, a w latach 50. i 60. organizował także wykłady otwarte o tematyce religijnej przy parafii farnej w Białymstoku. W 1962 roku przeszedł na emeryturę, ale poświęcił się pracy duszpasterskiej w kaplicy przy domu zakonnym Sióstr Misjonarek św. Rodziny przy ul. Poleskiej, którą już w 1957 r. rozbudował. W tym czasie czynił też starania zbudowania kościoła przy ul. Wiejskiej w Białymstoku. Niemalże do końca swych dni uczestniczył aktywnie w życiu diecezji, pracował naukowo, publikował. Zmarł w domu Sióstr Misjonarek przy ul. Poleskiej 15 lutego 1975r.

Ks. Michał Sopoćko całe swoje życie poświęcił Bogu i Kościołowi. Wyróżniał się nadzwyczajną gorliwością o chwałę Bożą, wyrażającą się w niezwykłej aktywności, osadzonej w głębokim życiu duchowym. Zadziwia różnorodność jego prac. Był duszpasterzem parafialnym, katechetą, organizatorem szkolnictwa, pedagogiem, wykładowcą na Uniwersytecie i w Seminarium, ojcem duchownym, spowiednikiem alumnów, księży i sióstr zakonnych, kapelanem wojskowym, działaczem trzeźwościowym, budowniczym kościołów.

W jego bogatym w wieloraką działalność życiu dominujący i najpiękniejszy rys pozostawiła służba idei Miłosierdzia Bożego. Jemu to bez wątpienia przysługuje obok św. Faustyny Kowalskiej zaszczytny tytuł Apostoła Miłosierdzia Bożego. Jako jej spowiednik i kierownik duchowy z czasów wileńskich, zainspirowany jej objawieniami, oddał się całkowicie szerzeniu prawdy i kultu Miłosierdzia Bożego. Opublikował szereg dzieł o Miłosierdziu Bożym, zabiegał o ustanowienie święta, przyczynił się do namalowania pierwszego obrazu Jezusa Najmiłosierniejszego Zbawiciela, współtworzył Zgromadzenie Zakonne Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Dostrzegając niezwykle gorliwą służbę Bogu i Kościołowi w kapłaństwie oraz świętość życia ks. Sopoćki wszczęto w 1987 roku jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym, który trwał do 1993 roku. W 2002 roku dokumentacja procesu wraz z obszerną biografią ks. Sopoćki, zestawiona w tzw. „Positio”, przekazana została do Kongregacji ds. Świętych w Rzymie. W roku 2004 komisja teologów powołana przez Kongregację pozytywnie oceniła opracowanie „Positio”, a następnie komisja kardynałów przyjęła i potwierdziła orzeczenie teologów. W następstwie tych prac Kongregacji w dniu 20 XII 2004 r. w Watykanie ogłoszony został uroczyście w obecności Ojca świętego dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego. W grudniu 2007 roku zatwierdzony został w Watykanie cud za przyczyną Sługi Bożego. Uroczysta beatyfikacja ks. Michała Sopoćki, odbyła się 28 września 2008 roku w Białymstoku w sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie też spoczywają doczesne szczątki Błogosławionego.

Św. siostra Faustyna (Helena Kowalska) (1905-1938)

Wilno dwukrotnie zostało wpisane do życiorysu s. Marii Faustyny Kowalskiej (Heleny Kowalskiej), urodzonej 25 sierpnia 1905 roku niedaleko Łodzi, we wsi Głogowiec w powiecie łęczyckim. Przyszła święta była trzecim dzieckiem z dziesięciorga potomstwa Stanisława i Marianny Kowalskich. W wieku 17 lat bezskutecznie prosiła rodziców o zgodę na wstąpienie do klasztoru. Gdy jednak dwa lata później, w 1924 roku, w czasie zabawy tanecznej usłyszała głos, który zaprowadził ją do pobliskiego kościoła, gdzie modląc się, usłyszała polecenie Pana Jezusa: Jedź do Warszawy, tam wstąpisz do klasztoru, natychmiast bez żadnych bagaży wyjechała do stolicy. Tam stukała do furt klasztornych aż do 1 sierpnia 1925 roku, kiedy to została przyjęta na postulantkę w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia. Zgromadzenie to powstało w 1892 roku w Warszawie staraniem m. Teresy Potockiej w celu prowadzenia prac wychowawczych z dziewczętami, których życie moralne i materialne było zagrożone. O tym, jak działanie to było potrzebne, świadczy szybki rozwój zgromadzenia i otwieranie kolejnych placówek pod Warszawą, w Częstochowie i Płocku. W 1905 roku, po ukazie tolerancyjnym Mikołaja II, zgromadzenie kupiło w Wilnie posesję gen. Bykowskiego u podnóża wzgórz antokolskich przy ul. Senatorskiej 25 (obecnie. Grybo 29). Nowy Dom Schronienia i Opieki dla dziewcząt i kobiet został poświęcony w 1909 roku, a jego pierwszą przełożoną była m. Aniela Emilia Popławska.

Siostra Faustyna przebywała w domu zakonnym Zgromadzenia Sióstr Matki Miłosierdzia w roku 1929 i w latach 1933 – 1936. Pierwszy jej pobyt w grodzie nad Wilią trwał od lutego do kwietnia 1929 roku; w tym czasie zastępowała ona siostrę, która odbywała trzecią probację. Po czterech latach, w maju 1933 roku, po złożeniu ślubów wieczystych wróciła do Wilna, aby zająć się prowadzeniem gospodarstwa ogrodniczego zgromadzenia. Do dnia dzisiejszego zachował się dom klasztorny, w którym miała swoją celę siostra Faustyna. Po latach użytkowania przez Dom Dziecka został on niedawno odnowiony i odtworzono w nim celę świętej, a także zgromadzono nieliczne pamiątki i fotografie. Przed znajdującym się tam obrazem Jezusa Miłosiernego pielgrzymujący odmawiają koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz uczestniczą we Mszy świętej.

27 maja 1933 roku Faustyna w Dzienniczku napisała: Dziś jestem już w Wilnie. Maleńkie chałupki – porozrzucane – stanowią klasztor. Trochę mi się to wydaje dziwne po józefowskich gmachach. Sióstr tylko 18. Mały domek, ale wielkie zżycie wspólne. Wszystkie siostry przyjęły mnie bardzo serdecznie, co mi było wielką zachętą do znoszenia trudów, jakie na mnie czekały…

Nie był to czas łatwy dla św. Faustyny. Kilkanaście dni później notuje: Zaczęły się dni pracy, walki i cierpień. Wszystko idzie swoim trybem zakonnym. Człowiek jest zawsze nowicjuszem, musi się wiele rzeczy uczyć i poznawać, bo chociaż reguła ta sama, to jednak każdy dom ma swoje zwyczaje, a więc każda zamiana, to malutki nowicjat… Pan Jezus nie opuszcza jednak tej, którą wybrał na apostołkę Bożego miłosierdzia. Właśnie w Wilnie poznaje ona swego nowego, tak dobrze rozumiejącego ją spowiednika, ks. Michała Sopoćkę. To o nim Jezus powiedział do siostry Faustyny: Jak będziesz postępować ze spowiednikiem, tak Ja będę postępował z tobą. Jeżeli będziesz się ukrywać przed nim, chociażby to była najmniejsza łaska moja, to i Ja ukryję się przed tobą i zostaniesz sama. Z polecenia tego kapłana siostra Faustyna zaczęła prowadzić „Dzienniczek” „Miłosierdzie Boże w duszy mojej”.

To właśnie ks. Sopoćko poznał ją w styczniu 1934 roku z wileńskim malarzem Eugeniuszem Kazimirowskim, który namalował zgodnie z jej wskazówkami pierwszy obraz Jezu – ufam Tobie. Przez wiele dni siostra Faustyna przemierzała wileńskie ulice, udając się z Antokolu na Rossę 2, gdzie mieściła się pracownia artysty. Na prośbę swego ojca duchowego przyszła święta spytała Pana Jezusa o znaczenie promieni na obrazie. 26 października 1934 roku, wracając z dziewczętami z ogrodu na kolację, ujrzała Pana Jezusa w takiej postaci, jak Go widziała w Płocku, z promieniami bladym i czerwonym. Promienie ogarniały kaplicę Zgromadzenia, infirmerię wychowanek i rozeszły się na cały świat. W czasie modlitwy usłyszała wyjaśnienie: Te dwa promienie oznaczają Krew i Wodę; blady promień oznacza Wodę, która usprawiedliwia duszę; czerwony oznacza krew, która jest życiem dusz… te dwa promienie wyszły z wnętrzności Miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające Serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu.

Jak wiadomo, Faustyna nie była zadowolona z wyników pracy E. Kazimirowskiego i gdy płakała z tego powodu, skarżąc się Jezusowi, że nie potrafi dobrze wykonać Jego polecenia, usłyszała głos Pana: Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej.

Obraz Miłosierdzia Bożego dzięki staraniom ks. Sopoćki został po raz pierwszy publicznie wystawiony w Ostrej Bramie 22 kwietnia 1935 roku, a następnie po poświeceniu w Niedzielę Przewodnią 1937 roku umieszczony w kościele św. Michała w Wilnie. Od 1987 roku znajdował się w kościele Świętego Ducha. Obecnie obraz pędzla Kazimirowskiego znajduje się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego (dawnym kościele Świętej Trójcy) w Wilnie. W 2005 roku, po przenosinach obrazu z wileńskiego kościoła pw. Świętego Ducha do wyżej wymienionego sanktuarium, obraz pozbawiony został napisu „Jezu ufam Tobie”. W międzyczasie miał miejsce konflikt między wileńskimi Polakami, którzy chcieli pozostawienia obrazu w kościele Św Ducha, a biskupem, który podjął inną decyzję; Polacy odwołali się bezpośrednio do Papieża, który jednak ich nie poparł. Napis ten, umieszczony na osobnym blejtramie, powstał i oprawiony został razem z obrazem po jego konserwacji w roku 2003. Miał na celu przede wszystkim zasłonięcie półkolistej wnęki w ołtarzu w kościele Świętego Ducha, która była większa od obrazu. Po przenosinach do kościoła Świętej Trójcy, pod obrazem, na ozdobnej ramie wkrótce pojawiła się – tak jak za życia św. Faustyny – mosiężna, grawerowana tabliczka z napisem „Jezu, ufam Tobie” w języku polskim.
Przed tym obrazem we wrześniu 1993 roku Jan Paweł II odmówił koronkę do Miłosierdzia Bożego, która jest tam teraz codziennie o godzinie 15 odmawiana po polsku. Modlitwa ta została podyktowana św. Faustynie w grodzie nad Wilią w piątek 13 września 1935 roku.

W Wilnie nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia siostry Faustyny, pierwsze objawy choroby płuc dały o sobie znać, w sierpniu 1934 roku, gdy nagle zasłabła. Choroba zadecydowała o przeniesieniu jej z Wilna do Walendowa, a następnie do Krakowa i Prądnika, gdzie lekarze postawili diagnozę – gruźlica. Nieuleczalnie chora siostra spędziła resztę życia w sanatorium, gdzie ofiarowując swe cierpienia za grzeszników, oddała Panu ducha 5 października 1938 roku w wieku 33 lat.
18 kwietnia 1993 roku Ojciec Święty Jan Paweł II wyniósł ją do chwały ołtarzy, a 30 kwietnia 2000 roku zaliczył do grona świętych Kościoła. Jej relikwie znajdują się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.